Blogerka zmuszona do usunięcia recenzji

Doświadczenia z wydawcami bywają różne – sami o tym wiemy. W zdecydowanej większości przypadków oficyny zachowują się w sposób godny pochwały, przyjmując nawet najbardziej gorzkie słowa. Autorzy potrafią reagować bardziej emocjonalnie, co zrozumiałe – w końcu to ich dzieło jest poddawane skrupulatnej analizie. Koniec końców bywa różnie. Czasem lepiej… a czasem gorzej.

O czym mowa?

Blogerka prowadząca stronę Post Meridiem została zmuszona, by wycofać recenzję zawierającą niepochlebną opinię o książce, którą wydawnictwo przesłało jej do recenzji. W komentarzach, gdzie przytacza stanowisko wydawcy, pisze nawet, że pojawiła się wzmianka o groźbach prawnych wynikających z negatywnej opinii.

Szczęśliwie, blogerka podchodzi do tego ze zdrowym dystansem, a sprawie można przeczytać na jej blogu.

Jakie są Wasze doświadczenia z wydawnictwami? Zdarzyła Wam się kiedyś podobna sytuacja? A może wydawca niejednoznacznie dawał do zrozumienia, czego od Was oczekuje?

 


 

Aktualizacja [30 maja]

Poniżej przedstawiamy komentarz wydawcy, którego poprosiliśmy o odniesienie się do tej sprawy:

Novae Res współpracuje ze 170 blogerami. Od czasu do czasu zdarzają się recenzje negatywne, jednak nigdy nie są one powodem do zakończenia współpracy.  Zakończenie współpracy z wyżej wymienionym blogiem nie miało związku z krytyką książki w recenzji. Czym innym jest ocena jakości tekstu, a czym innym wyciągnięcie zbyt daleko idących wniosków. Recenzentka godziła w dobre imię wydawnictwa w związku z tym musieliśmy zareagować i zakończyć tę współpracę.


Fot.: Marshall Astor via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!
  • http://kamilczytaksiazki.blogspot.com Amras

    Bezczelność i kompletny brak profesjonalizmu. Wydawnictwo powinno się wstydzić, a autorka przywrócić recenzję na swojego bloga. Jak sama nazwa wskazuję, recenzja to subiektywna ocena książki więc pod żadnym pozorem nie powinna się jej usuwać, bo tak wydawnictwo chce..

  • Małgosia Maćkowiak

    Problem w tym, że negatywne uwagi nie dotyczyły autora i treści, a technicznej strony książki, za którą odpowiedzialne było wydawnictwo.

    • Olga Kowalska

      Niemniej wydawnictwo mogło zareagować zupełnie inaczej np. prosząc o sprostowanie/obracając w żart/cokolwiek, a nie straszyć dziewczynę pozwem i zrywając współpracę. Tak się po prostu nie robi i jest to oburzające.

      • Małgosia Maćkowiak

        Zgadzam się z Tobą. Jednak reakcja wydawnictwa wyrabia złą opinię autorowi. Wszyscy podejrzewają, ze ksiażka była słaba.

        • Olga Kowalska

          Dokładnie. Wydawnictwo zareagowało w tak niepoprawny sposób, że teraz szkodzi to nie tylko im, ale także samemu autorowi. A czy masz może link do tej recenzji? Bo próbuję się dogrzebać w necie i nie widzę nigdzie :)

        • http://postmeridiem1.blogspot.com/ Misha (z post meridiem)

          Tu autorka skandalicznej recenzji. :P Autora wychwalałam pod niebiosa za rewelacyjny debiut. ;)

          • Olga Kowalska

            No właśnie to było najciekawsze – zamiast ucieszyć się z tak pozytywnego odbioru ich autora, postanowili obrazić się na Ciebie za jak najbardziej zasłużoną krytykę samej publikacji. Będę powtarzać w nieskończoność – oburzające.

          • Małgosia Maćkowiak

            Wiem, czytalam, Wydawnictwo strzeliło autorowi w plecy

    • Anna Tess Gołębiowska

      Ale co to ma do rzeczy? Strona techniczna książki tak samo podlega recenzji…

      • Małgosia Maćkowiak

        Oczywiście. Swoją reakcją wydawnictwo „spaliło” autora. Większość z osób, które czytały o reakcji wydawnictwa, uznają, ze autor napisał kiepską książkę. Teraz autor powinien pozwać wydawnictwo za taką „promocję”.

  • http://www.koobismo.com/ Koobismo

    „Wyciągnięcie zbyt daleko idących wniosków” = pokazanie na konkretnych przykładach błędów korekty i zaniedbania, które doprowadziło do wydania książki z owymi błędami i utrudniającą czytanie czcionką? Ja chyba odrobinę inaczej rozumiem to pojęcie. :) Ale, hej, może to tylko ja. :) Chyba, że ten komentarz – kolejna prywatna opinia – również godzi w czyjąć godność?

  • http://niedopisanie.blogspot.com/ Joanna – Niedopisanie

    Co tu dużo mówić – kompletny brak profesjonalizmu.. Chyba nie muszę mówić z czyjej strony. Sama mam bardzo różne doświadczenia z wydawnictwami (głównie pozytywne na szczęście), ale nigdy mi nie przyszło do głowy, że sytuacja gdzie ktoś zmusza mnie do usunięcia opinii (choć wcześniej o nią prosi) może w ogóle mieć miejsce.

  • http://mocnosubiektywna.blog.pl/ Pamela Janik

    Wydawnictwo nie wiedziało chyba co czyni. Nie ma nic gorszego niż próba cenzurowania czegokolwiek- takiego czynu społeczność internautów jeszcze nigdy nie wybaczyła. Gorszej reklamy nie mogli sobie zrobić…

    Jeżeli autorka bloga dostała książkę przed ostatnim szlifem, przeznaczoną tylko dla recenzentów to mogę zrozumieć niezadowolenie wydawnictwa. Jeżeli jednak dostała wersję ogólnodostępną… Mogła narzekać nawet na przykładowego motylka na okładce i wnioskować, że jego obecność oznacza aluzję do Efektu Motyla. Prawo do własnego zdania ma każdy z nas

  • http://ksiazkoholizm.wordpress.com/ Marta Zajączkowska

    Ja czytałam jedną książkę od nich i po resztę raczej nie mam ochoty sięgać, była nienajgorsza, ale zupełnie przeciętna.

  • Fafkulec Niepospolity

    Nie wy musieliście zakończyć, tylko ta pani zakończyła współpracę z wami. Żenujące wydawnictwo, żenująca reakcja. Tak to jest jak się za biznes biorą dzieci. Jakim debilem trzeba być, aby za fakt wytknięcia ewidentnej fuszerki, żądać ukrywania tej informacji. Zamiast po prostu przeprosić i poprawić… Żenada po prostu do kwadratu.

    Dla tych, którzy nie czytali recenzji książki wydawnictwa Novae Res, link:

    http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:TzVn6QkL2yEJ:postmeridiem1.blogspot.com/2014/05/pamietnik-diaba-adrian-bednarek.html+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

    Internet na szczęście nie zapomina!

  • Grzegorz Cichosz

    Śmieszna sprawa. Dlatego nie lubię blogów z recrnzjami książek przesłanych przez wydawnictwo. Są dobre dla książek, tylko dlatego, że recenzent boi się straty dopływu książek. Tutaj ktoś napisał negatywną opinie i od razu dostał „pouczenie”. Te recenzje są za mało subiektywne. Są takie jak wydawnictwo zagra.

  • Gramatyczny Nazista

    Mi się wydaje, że trochę przegięła tutaj blogerka. Owszem można pisać negatywne recenzję i bardzo dobrze. Jednak tutaj różnicą (bo o to poszło) było zrecenzowanie wydawnictwa, a nie samej książki. Nie chcę tutaj wybielać Novae Res bo te z kolei przesadziło z groźbami sądowymi. Myślę że jakby nie napisała akapitu na temat wydawnictwa (nie była tam i nie wie jak wyglądał proces wydawniczy tejże książki) to byłoby wszystko w porządku. Reszta recenzji mogłaby zostać, bo faktycznie książka była słaba.

  • bacara

    O Novae Res mam złe zdanie. Ich redakcja mojej książki doprowadziła do poprawienia wielu moich błędów, ale jeszcze więcej wprowadziła. Pani Redaktor całą energię zużyła na eliminowanie imiesłowowych równoważników zdań, do których najwyraźniej czuła osobistą awersję. Posunęła się nawet do fałszowania cytatów z WSPP, by udowodnić swoje „racje”. Z kolei korekta Novae Res to zupełna porażka! Poprawiła jeden błąd, ale przepuściła jedynego ortografa, trzy literówki i mnóstwo błędów gramatycznych, wprowadzając autorytarnie kilka własnych błędnych poprawek, wszystkie cichcem, bez możliwości reakcji z mojej strony. Podobnie skład: na moją uwagę o błędnej metodzie dzielenia linii z dialogami wspartą opinią samego prof. Muldnera-Nieckowskiego, odpowiedziano, że „teraz już za późno na zmiany”.