Najlepsze amerykańskie mystery stories

Najlepsze amerykańskie opowiadania kryminalne. Brzmi dobrze, prawda? I powinno.

Wydaje się je w Stanach corocznie, przy czym pierwsza edycja pojawiła się w 1997 roku. U nas zadebiutowały dwukrotnie – jako omawiany zbiór z 2010, oraz 2011 roku. Pierwszym zajął się czule Lee Child, który co jakiś czas raczy nas przygodami nonszalanckiego Jacka Rachera, drugim Harlan Coben, mistrz tajemniczej sensacji. Twórcy tej inicjatywy wyszli z założenia, że za każdym razem opowiadania zebrać powinna jakaś sława – i tak oprócz wymienionych dwóch autorów, odpowiadali za to tacy pisarze (czy pisarki), jak Ellroy, Connelly, DeMille, Deaver, czy ostatnio (w 2013) Lisa Scottoline.

d_2071Znane nazwiska, no dobrze. Ale to tylko taki chwyt marketingowy – przecież wiadomo, że te sławy nie mają czasu na czytanie opowiadań, a tym bardziej wybieranie około dwudziestki, która ukaże się drukiem.

Nic bardziej mylnego, jak powiada klasyk. Owszem, wyboru około 50 tytułów dokonuje redaktor serii, Otto Penzler, ale ostateczna selekcja należy do pisarza lub pisarki wytypowanych do danej edycji. Nas najbardziej interesuje to, co wybrał Lee Child. Uważny czytelnik zauważy, że ów pisarz – choć wybiera amerykańskie opowiadania – sam Amerykaninem nie jest. Ukłon zatem w kierunku Stanów, jako że dopuszczono do tak ważnej roli Brytyjczyka.

We wstępie redaktor twierdzi, że we współczesnych mystery stories nie jest tak istotne, kto popełnił przestępstwo, a raczej dlaczego. Można się z tym zgadzać, lub nie – ale jest to jakiś fundament, który przyjął sobie autor, budując na nim zestaw opowiadań ostatecznie trafiających do rąk czytelników. Już na wstępie należy przyznać, że koncepcja ta ma ręce i nogi. Otrzymujemy w tej edycji zbiór historii, które nadążają za duchem czasu – nie rewolucjonizują rynku kryminałów, nie odkurzają starych idei, a łagodnie wpisują się w to, co obecnie jest najbardziej poczytne. Jeśli jesteście zagorzałymi fanami klasyków takich jak Agatha Christie, powinniście mieć to na uwadze. Jeśli lubicie amerykańskie podejście, z coraz bardziej zauważalnymi skandynawskimi wpływami, możecie z czystym sumieniem sięgać po pozycję, którą dla Was przygotowano.

Co otrzymujemy? Przede wszystkim zbiór ciekawych historii, z dobrze zarysowanym tłem motywacyjnym – na tyle, na ile jest to możliwe w tak krótkiej formie literackiej. Nie znajdziemy tutaj jednej, wyróżniającej się perełki, która powaliłaby nas na kolana suspensem i końcowym zwrotem akcji. Z drugiej jednak strony, podczas lektury nie będziemy się nudzić.

Koniec końców należy uznać, że do treści tego zbioru bardziej przystaje polski tytuł - opowiadania kryminalne. Jak zauważyliście na górze recenzji, angielska wersja brzmi mystery stories, podczas gdy samego mystery na kartach tej książki nie ma wiele. Jest za to wiele crime stories, a więc tego, co my rozumiemy pod pojęciem kryminału.

Ale przejdźmy do głównych gwiazd tej odsłony. Kogo zastaniemy na kartach książki? Znajdzie się tu Dennis Lehane, który popełnił naprawdę ciekawe opowiadanie ze zwierzakiem w roli głównej. Jeśli to Was nie przekonuje, przypomnijcie sobie, że Lehane odpowiada między innymi za Rzekę tajemnic – tak, ten fajny film Clinta Eastwooda, który swego czasu dostał Oscara. A także za Wyspę tajemnic i szereg innych pozycji.

Kurt Vonnegut. Trzeba go komukolwiek przedstawiać? Nawet jeśli nie kojarzy się jego prozy, nazwisko obiło się już kilkakrotnie o uszy. W dzisiejszym świecie jest to wyznacznik jakości autora, jakkolwiek by się na to nie obruszać. Są tu także autorzy mniej znani, jak Doug Allyn. Nazwisko to zupełnie nic mi nie mówiło – teraz zapamiętałam je na przyszłość. A przy okazji sprawdziłam ów pisarza i okazało się, że opublikował gros opowiadań w magazynie „Alfred Hitchcock’s Mystery”. Wracając myślami do tej lektury zastanawiam się, czy nie powinnam jej wyróżnić, a tym samym wspomnieć o wyjątku od zasady, że to „nowoczesne kryminały”. Ostatecznie jednak pozostanę przy pierwszej konkluzji – z tym zastrzeżeniem, że to opowiadanie różni się stylem. Odchodzi nieco od sfery motywów i wprowadza nieco tego mystery, na które liczy każdy zwolennik Holmesa czy Poirota.

Na koniec wypada również wspomnieć o tym, że warto przeczytać przedmowę. Nie dlatego, że znajdują się w niej jakieś porywające myśli – a raczej dlatego, by wiedzieć, czego od tej książki oczekiwać. Szczególnie istotne jest to, jak Penzler opisuje współczesny kryminał – i przy tej okazji wspomina, że nie zawsze najistotniejsze jest samo przestępstwo, a proces, który do niego prowadzi. Mając to na względzie, nie powinniście być zaskoczeni, gdy dostrzeżecie, że w części opowiadań największy nacisk położono na przygotowanie. Które też potrafi być pasjonujące, nierzadko bardziej, niż sam efekt.

Edgar Allan Poe, który powieść traktował podejrzliwie, zdecydowanie wolał coś, co można przeczytać bez odkładania książki, czyli opowiadania. Mistrz powieści detektywistycznej Elmore Leonard powiedział kiedyś o opowiadaniach, że to taki rodzaj prozy, w którym autor rezygnuje ze wszystkiego, co w trakcie lektury pomijają czytelnicy; taki, w którym liczy się każde słowo. Właśnie w ten sposób można określić wybrane przez Lee Childa dwadzieścia opowiadań, które znalazły się w tej antologii, a wyszły spod pióra pisarzy zarówno sławnych – na przykład Kurta Vonneguta, Dennisa Lehane’a czy Phillipa Margolina – jak i błyskotliwych debiutantów.

„Klub Eda Lyby’ego” to historia żyjącego w skorumpowanym mieście człowieka posądzonego o zbrodnię, której nie popełnił. W „Sprawiedliwości w kazdym caly” sprawca brutalnego napadu i morderstwa mimo obciążających dowodów zostaje uniewinniony – właśnie po to, by „sprawiedliwości stało się zadość”. „Połów” jest poruszającą opowieścią o mężczyźnie, który w dzieciństwie przeżył traumę i wciela się w rolę detektywa, by rozwikłać zagadkę śmierci pewnej dziewczyny. W „Szaleństwie pułkownika Warburtona” na scenę wkracza sam Sherlock Holmes, by rozwiązać pewną zagadkową sprawę sprzed wielu lat.
Te i pozostałe opowiadania – poza tym, że wszystkie są perełkami w swoim gatunku – łączy jedno: przestępstwo, którym zazwyczaj jest morderstwo lub groźba jego popełnienia. I jeszcze coś: w przeciwieństwie do klasycznych kryminałów, ich autorzy zamiast skupiać się wyłącznie na pytaniach „kto” i „jak”, kładą nacisk na „dlaczego”.

Polecam wszystkim, którzy lubią współczesne kryminały.

 

Żaneta Madej

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!