Autorka Joyland zarobiła krocie

joyjoyCoś nie w porządku? Na pierwszy rzut oka tak, w końcu Joyland nie napisała żadna kobieta, a Stephen King.

I poniekąd to prawda. Tylko poniekąd, ponieważ Mistrz Grozy pierwotnie wydał swoją książkę wyłącznie w formie papierowej, podczas gdy czytelnicy łaknęli także wersji elektronicznej. I znaleźli ją – tyle tylko, że owo Joyland napisał nie King, a Emily Schultz w 2006 roku. Autorka nie ukrywa, że dzięki temu zarobiła sporo pieniędzy. Na swoim blogu umieszcza informacje na temat części zakupów, jakie poczyniła, zastanawiając się przy tym, czy Stephenowi Kingowi podobałby się dany nabytek.

Na Amazonie (gdzie tych ebooków sprzedało się najwięcej) rozczarowani czytelnicy nie szczędzą gorzkich słów pod adresem Schultz. Autorka podkreśla, że nie jest to dla niej najprzyjemniejsza lektura, i próbowała nawet interweniować – napisała do władz Amazona, by zmienili wyniki wyszukiwania tej frazy. Nigdy jednak nie otrzymała odpowiedzi.

Głos zabrał za to sam King. W środę powiedział, że bardzo cieszy się z sukcesu Emily Schultz. Zapowiedział także, że sam zamówi książkę.

Źródło: The EW

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!