Nicholas Sparks, Najdłuższa podróż

Podróży ze Sparksem odbyłam już całkiem sporo. Chodzi zarówno o te na wielkim ekranie (dotychczas powstało osiem ekranizacji jego powieści), jak i te na kartach książek (w końcu napisał ich już osiemnaście).

Nick wie jak poruszyć czytelnika, potrafi też nieraz porządnie go zaskoczyć. A ponad wszystko, potrafi dobrze opowiadać – wydawca, który zdecydował się na zakup jego pierwszej powieści, Notatnika, zaoferował mu na start okrągły milion dolarów. I bynajmniej się nie pomylił – na korzyść tej tezy przemawia fakt, że Sparks sprzedał już niemal 100 milionów egzemplarzy swoich powieści.

longest

Okładka polska – paperback

Właśnie, ale czy przy takich nakładach i ilości napisanych książek, ma jeszcze choć trochę świeżości? Stephen King odpowiada na to pytanie uciekając w kryminał ze swoją nową trylogią, Sparks trzyma się utartych ścieżek. I wychodzi mu to zazwyczaj bardzo dobrze – nie zdarzyło mi się czytać powieści spod jego pióra, która spadłaby poniżej tego poziomu. Nie inaczej było w przypadku Najdłuższej podróży, choć muszę przyznać, że była to książka nierówna.

Akcja toczy się dwutorowo – w zupełnie oderwanych od siebie wątkach fabularnych. Oczywiście czytając powieść wiemy, że w pewnym momencie owe wątki zbiegną się, z mniejszym lub większym hukiem. Tutaj ten huk nie był przesadnie głośny, i jego echo z pewnością nie będzie pobrzmiewało w mojej głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko wplataniu w historię dwóch torów akcji – stawiam jednak autorowi jeden warunek: jedna i druga opowieść ma mnie wciągać. Mają nieustannie zabiegać o moją uwagę i konkurować ze sobą. Gdy tego zabraknie i jedna wysunie się znacznie na prowadzenie, zapisuję autorowi fiasko.

W tym przypadku niestety tak było – wątek Luke’a i Sophii był naprawdę ciekawy, skonstruowany po „Sparkowsku” i dynamiczny. Nick ożywił tych bohaterów w mojej wyobraźni i zrobił to, na co liczyłam – wciągnął mnie w romantyczną historię dwójki młokosów, którzy borykają się z przeciwnościami losu. Tego samego nie mogę powiedzieć o drugiej części podróży. Ira i Ruth byli papierowi, od początku do końca, jadący na schematach i ani trochę nie pocieszni w swojej relacji. Mieli budzić uśmiech, budzili moją obojętność. Zazwyczaj już na wstępie żywimy sympatię do dwójki jakichkolwiek starszych ludzi, którzy po kilkudziesięciu latach nadal pałają do siebie uczuciem. W tym przypadku tę wstępną sympatią zapałałam – ale zaraz się ulotniła. Wątek ten przeszkadzał mi w lekturze i nic nie wnosił do równoległych zdarzeń. Mimo to, będą zapewne czytelnicy, którym spodoba się bardziej, niż ten dwójki młodych ludzi. Kwestia gustu.

nick

Okładka oryginalna

Czyta się ten powieść szybko, strony zasadniczo przewracają się same (może za wyjątkiem tych momentów, gdzie Ira ma omamy). Mimo tego, że ów drugi wątek niespecjalnie przypadł mi do gustu, nikt nie powinien się przy lekturze nudzić. Dodatkowo, cały czas trwamy w niepewności o los uczucia, które połączyło bohaterów – o to również Sparks potrafi świetnie zadbać. Liczymy też na jakąś niespodziankę. Czekamy, aż wydarzy się to coś, co sprawi, że powieść zapadnie nam w pamięci przez długie lata. Tutaj takiego momentu nie uświadczycie, a Najdłuższą podróż zapamiętacie raczej przez wzgląd na całokształt, a nie ten jeden, wyjątkowy moment. Zakończenie jest dość przewidywalne – zasadniczo po pierwszych stronach możemy się go domyślić.

Czy więc warto sięgać po tę powieść?

Jeśli nie czytaliście wcześniej niczego od Sparksa, nie. Lepiej zrobicie, jeśli zdecydujecie się na lekturę Notatnika, czy innych powieści, którymi zdobył sobie sławę i uznanie na całym świecie. Jeśli jednak znacie pozycje spod jego pióra, to jak najbardziej, sięgajcie. Sparks przygotował książkę, która nikogo nie powinna zmęczyć, a istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że wątek Ruth i Iry spodoba wam się bardziej, niż mnie. Koniec końców nie jest to epicka historia o miłości, jakiej moglibyście się spodziewać po Nicku, ale porządnie napisana książka, która ukradnie wam kilka wieczorów w przyjemny sposób.

A! Byłabym zapomniała. W 2015 roku na ekrany wejdzie ekranizacja tej powieści z synem Clinta Eastwooda w roli Luke’a i Britt Robertson (Angie z Pod kopułą) w roli Sophii.

Żaneta Madej

Opis wydawcy:

W obliczu śmierci Ira wspomina swoje przeżycia z czasów II wojny światowej: radości i smutki dnia codziennego oraz wielką miłość – żonę, Ruth. Równocześnie z historią Iry poznajemy Sophię, studentkę próbującą pozbierać się po burzliwym związku, oraz Luke’a, ujeżdżacza byków, który po ciężkim wypadku zamierza wrócić na rodeo. Historie obu par zbiegną się w najmniej oczekiwanym momencie, przypominając, że ludzkim życiem rządzi przypadek oraz że miłość ma wymiar uniwersalny.
Najnowsza powieść niekwestionowanego króla prozy obyczajowej – Nicholasa Sparksa

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!