Johansson wygrywa w sądzie z pisarzem

Zapadł wyrok w sprawie, która może rzucić nieco światła na – jeszcze nie do końca jasną – kwestię wykorzystywania wizerunku sław w powieściach.

Grégoire  Delacourt w swej książce miał podać nieprawdziwe informacje na temat życia osobistego Johansson, twierdziła jakiś czas temu aktorka. W La Premiere Chose qu’On Regarde (Pierwsza rzecz, na jaką zwracamy uwagę) Delancourt opowiada historię francuskiej modelki, która tak łudząco przypomina Scarlett Johansson, iż niektórzy sądzą, że w istocie nią jest. Bohaterka korzysta z tej okazji i podszywa się pod Johansson.

Prawnik hollywoodzkiej sławy twierdził, że w powieści wykorzystano w sposób bezprawny dane osobowe jego klientki, jak również jej dobre imię i wizerunek. Delancourt bronił się, mówiąc, że nawiązanie do Johansson pojawiło się z racji tego, iż stanowi ona współczesny archetyp piękności. Podkreślał, że jego książka nie należy do literatury faktu i jest fikcją literacką – oraz, że główna bohaterka bynajmniej nie jest Scarlett Johansson. Gdy usłyszał, że ta interesuje się jego powieścią, sądził, że raczej zaprosi go na kawę, niż na salę sądową.

Sąd postanowił przychylić się do wniosku powódki, ale nie w całości. Przyznano, że doszło do zniesławienia (jako że bohaterka powieści dawała fałszywy obraz Johansson – utyskującej na to, że w oczach mężczyzn jest jedynie obiektem żądz seksualnych; oraz często romansującej), ale prócz tego, odrzucono wszystkie inne żądania. Nie stwierdzono więc nadużycia wizerunku Johansson, nie zablokowano także dalszej publikacji, ani – czego domagała się aktorka – nie zakazano ewentualnej ekranizacji. Wydawca podkreśla, że czeka teraz na oferty wprowadzenia książki na rynki zagraniczne.

I chyba ma ku temu powody.

Źródło: The Guardian | Fot. Filipão 28 via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!