Za co King przeprasza na twitterze?

W ostatnim czasie głośno stało się o tweecie Stephena Kinga, w którym przeprasza czytelników za swoje zachowanie. Wiele osób jednak nie wie, co w istocie było katalizatorem przeprosin.

Wszystko zaczęło się od Woody’ego Allena, a konkretniej jego córki, Dylan Farrow. Opublikowała ona otwarty list, w którym oskarżyła ojca o to, że molestował ją seksualnie w dzieciństwie. Jeden z tweetujących czytelników Kinga zagadnął go o tę kwestię, mistrz horroru zaś odpowiedział:

@marykarrlit Boy, I’m stumped on that one. I don’t like to think it’s true, and there’s an element of palpable bitchery there, but…

 

Co w wolnym tłumaczeniu można przełożyć jako:

 

@marykarlit Kurczę, jestem skołowany. Nie chciałbym myśleć, że to prawda, i jest w tym wszystkim wyczuwalne kurewstwo, ale…

Po tym rozpętała się burza. Stephen King usunął tweeta i tłumaczył się tym, że stawia dopiero pierwsze kroki na Twitterze.

Więcej napisał na swoim blogu. Przeczytać możemy między innymi, że nie było intencją autora, by nazwać Dylan Farrow (jej matkę, czy je obie) kurwą. Przyznaje jednak, że jego tweet miał taki niefortunny wydźwięk i rozumie, dlaczego czytelnicy odebrali go w taki sposób. King podkreśla, że użył niewłaściwego słowa i że niektórzy ludzie sądzą, że pisarze tego nie robią… każdy redaktor zaś powiedziałby im, że to nieprawda.

Na koniec dodał:

Maksymalny limit znaków na Twitterze wynosi 140. Myślę, że to by się zmieściło: przepraszam za to, że nawaliłem.

Źródło: stephenking.com, nydailynews.com.
Fotografia: linalamont.blogspot.com

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!
  • JJ

    Moim zdaniem przesada. Z jego wpisu nie wynikało nic wielce obraźliwego, chyba że ktoś chciał to tak potraktować.. zresztą jak się zagłębić w kontekst, to widać przecież, że mówi o „bitchery” właśnie w odniesieniu do faceta, a nie do tych kobiet. Ale wiadomo, media muszą się cyzmś zajmować, a jak taki lubiany autor jak King coś niby chlapnie, trzeba się tego uczepić zębiskami