Ewangelia krwi, James Rollins i Rebecca Cantrell

Ewangelia krwiJames Czajkowski. Weterynarz, grotołaz i nurek, lepiej znany pod pseudonimem literackim James Rollins. Nazwisko nieprzypadkowe, bo w jego żyłach płynie domieszka polskiej krwi – sam w wywiadach podkreśla, że pochodzi z przykładnej, polskiej, katolickiej rodziny (państwo Czajkowscy dorobili się aż siódemki potomków!). Skąd więc pseudonim? Rollins przyznaje, że był to pomysł wydawcy – wszak potencjalnym czytelnikom trudno byłoby wejść do księgarni i powiedzieć „hej, szukam książki tego gościa z Polski”. O wymowie nazwiska Czajkowski lepiej nie wspominać.

Tym razem Rollins połączył siły z Rebeką Cantrell, autorką kilku thrillerów i horrorów, która jakiś czas temu rzuciła pracę, sprzedała dom, po czym wyprowadziła się na Hawaje, by oddać się pisaniu. Co wynikło z tej współpracy? Przyjrzyjmy się Ewangelii krwi, pierwszemu tomowi przygody, która niejednemu czytelnikowi przywodzi na myśl twórczość Dana Browna.

DIABELNIE DOBRZE NAPISANA – GRZECHEM BYŁOBY JEJ NIE PRZECZYTAĆ.

Tajemnica, która zmrozi KREW w żyłach.
Zaginiona KSIĘGA, której otwarcie może na zawsze zmienić losy świata.

Starożytne stowarzyszenie wampirów działających na usługach Kościoła pomaga w odnalezieniu legendarnego zwoju spisanego przez Chrystusa jego własną krwią. Tajemnicza księga jest obiektem pożądania także przedwiecznej sekty kierowanej przez geniusza zbrodni o niepohamowanej ambicji.

Trójka bohaterów musi podążyć śladem prowadzącym tysiące lat w przeszłość – do czasów, kiedy zapomniane przez Boga bestie czyhały w cieniu świata, aż do chwili, gdy Chrystus złożył im pewną kuszącą ofertę, pakt zbawienia dla tych, którzy byli potępieni na wieki.

Dlaczego katoliccy księża noszą na piersiach krzyż? Czemu przysięgali żyć w celibacie? Dlaczego mnisi kryją swoje oblicza pod kapturami? I wreszcie – czemu katolicy utrzymują, że konsekracja wina podczas mszy skutkuje jego zmianą w prawdziwą krew Chrystusa?

[/quote]

 

Z synopsy wynika wszystko, co powinno wynikać dla tego typu książki. Mamy do czynienia ze starożytną tajemnicą, podejrzanymi bractwami, korzeniami Kościoła, nazistami, czy w końcu… z wampirami. Nie ma się jednak czego obawiać – to nie książka dla fascynatów Pamiętników wampirów. Zdecydowanie bliżej jej do Dana Browna, choć jest kilka różnic, które mogą sprawić, że pozycja ta nie powinna znaleźć się obok Kodu Leonarda da Vinci. Po pierwsze, research wykonany przez dwójkę autorów nie jest tak dogłębny, jak w przypadku Browna. Ten zanim przystąpi do pisania, odwiedza miejsca, w których dzieje się akcja – dzięki temu opisuje wszystko z wielką starannością i detalami. W tej książce takich opisów brak, co nie znaczy, że należy to zaliczyć na jej niekorzyść. Z pewnością jest to pozycja dla osób ceniących szybkie tempo, niezakłócane szczegółowym nakreśleniem wszystkiego, co otacza bohaterów.

81F3J-7LdaL._SL1500_A skoro jesteśmy już przy bohaterach, warto podkreślić, że otrzymujemy tutaj triadę protagonistów – przy czym każdy z tej trójki jest postacią dobrze zarysowaną, z dobrze ujętym tłem, które nie przesłania akcji, i które sprawia, że kibicujemy temu czy innemu. Rys charakterologiczny nie jest specjalnie głęboki, ale nie tego oczekujemy od tego typu pozycji – raczej tego, że dostaniemy bohaterów zapadających w pamięć poprzez swoje czyny. I o to duet Rollins-Cantrell zadbał śpiewająco.

Postawmy sprawę jasno – jest to pozycja dla tych, którzy cenią sobie tajemniczą fabułę, zawrotne tempo i całą masę emocji. Podczas przewracania kolejnych kart powieści towarzyszą nam one nieustannie, a o strach zadbają między innymi grasujące w wąskich tunelach dzikie zwierzęta. Leje się tutaj krew, trzewia nie zawsze są tam, gdzie ich miejsce, a rozmiary zniszczeń przybierają niemal biblijnych proporcji. Krótko mówiąc – dzieje się w Ewangelii krwi wszystko to, co powinno mieć miejsce w światowej klasy thrillerze. Zakończenie zaś nie pozwoli nikomu zrezygnować z przeczytania kolejnej części.

Nie jest to jednak pozycja jedynie dla wielbicieli thrillera – doskonale odnajdą się w niej wielbiciele horrorów. Wynika to zapewne głównie z wpływu Rebeki Cantrell, która zasłynęła m.in. serią iMonsters, będącą cyklem powieści grozy w segmencie young adult. Przez to w książce wyczuwalne są akcenty urban fantasy, choć trudno przypisać ją do tego gatunku – to wciąż historia, w której najwięcej do powiedzenia miał James Rollins. Jego pióro, wyrobione na serii thrillerów, wiedzie tutaj zdecydowany prym.

Podsumowując, Ewangelia krwi to doprawdy wybuchowa mieszanka tematów, które od pewnego czasu elektryzują czytelników na całym świecie – starodawna sekta, mroczna przeszłość chrześcijaństwa, wampiry, ogólnoświatowe zagrożenie i tajemniczy zwój, który został spisany przez Chrystusa jego własną krwią. Jeśli lubicie te klimaty, ta pozycja jest absolutnie obowiązkowa.

 

A na deser oddajmy głos samemu autorowi, który tłumaczy, dlaczego nie pisze jako James Czajkowski:

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!