Blogerka twierdzi, że nastoletnia autorka ukradła jej dzieło

Znów zawrzało w polskim świecie książki – rok 2014 z pewnością zapamiętamy jako pełen emocji. Najpierw sprawa Novae Res i Post Meridiem, potem odmowy przyjęcia nagród, gwałt na Karpowiczu, a teraz sprawa, która wraca po dwóch latach.

wVlfnlTbRtK8eGvbnBZI_VolkanOlmez_005O co chodzi? Historia z początku wydaje się piękna, wyjęta prosto z amerykańskiego snu. Trzynastolatka zgłasza się do pewnego wydawnictwa z propozycją publikacji swojej książki – w redakcji są zaskoczeni, głównie dlatego, że proza wydaje się dość dojrzała. Jest pełna przywar, ale jednak – jak na trzynastolatkę – robi wrażenie. Zapada decyzja o wydaniu książki, a jakiś czas później kolejni recenzenci dziwią się, że tak młoda osoba nie tylko napisała, ale i zdołała wydać swoje dzieło! Niektórzy chylą czoła, inni wytykają szereg błędów.

Najważniejsze jednak dzieje się na uboczu.

Leitha, prowadząca blog akrylove.blogspot.com, pewnego dnia postanawia sprawdzić książkę – skądinąd swojej czytelniczki. Czyta jedną z recenzji, gdzie na końcu pojawia się cytat z książki. Nie trzeba wiele, by skojarzyła, że to część jednego z opowiadań, jakie systematycznie publikuje na swoim blogu. Fragment jest nieco pokracznie zmieniony, ale nie może być wątpliwości – to jej dzieło. Gdy kupuje książkę, przekonuje się, że miała rację. Dziewczyna jej zdaniem wykradła twórczość z bloga i opublikowała pod swoim nazwiskiem, dokonując – mniej lub bardziej korzystnych – zmian.

Wydawnictwo się korzy, wycofuje nakład, przyznaje do winy i… na tym jego reakcja się kończy. Leitha proponuje, by zyski zostały przekazane na cele charytatywne, a dodatkowo podkreśla, że oczekuje przeprosin – w szczególności od winowajczyni, oraz jej rodziców, którzy formalnie reprezentują ją w przypadku jakichkolwiek konfliktów.

Sprawa wydaje się prosta? Tylko z pozoru.

Leitha walczy o swoje prawa, ale w kolejnej instancji jej roszczenia zostają oddalone. Odwołuje się od kolejnych decyzji, a obecnie czeka na decyzję Sądu Okręgowego w sprawie. Wydawnictwo wprawdzie publicznie przeprosiło, ale rodzice i dziewczyna nadal tego nie zrobili. Jaki będzie koniec tej historii? Wszyscy w napięciu czekamy na odpowiedź.

Szczegółowy opis zdarzeń możecie znaleźć u Leithy na blogu.

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!