Markus Zusak – „Posłaniec”

Co ma ze sobą wspólnego Pielgrzym Terry’ego Hayesa i Posłaniec Markusa Zusaka? Na pierwszy rzut oka absolutnie nic. Pierwsza z tych książek to wciągający thriller szpiegowski, a druga… cóż, o drugiej zaraz sobie powiemy. Zaczynam jednak od tego porównania, bo w przypadku Hayesa książka oryginalnie nazywa się „I Am Pilgrim”, a w przypadku Zusaka amerykańska wersja nosi tytuł „I Am the Messenger”. Dlaczego to istotne? Bo już na wstępie pozwala czytelnikowi stwierdzić, że będzie obcował niemal z żywą osobą, która opowie mu swoją historię. Posłaniec jest zupełnie bezpłciowy. Jestem posłańcem zbliża nas do narratora, uczłowiecza jego postać – i jest to całkiem zasadne, bo po otwarciu książki otrzymujemy opowieść snutą przez Eda Kennedy’ego, jakby siedział obok nas.

9174_99905389174Przyznam, że po Złodziejce książek potrzebowałam chwili, by przejść do porządku dziennego nad Zusakiem w innym wydaniu. Pewnie powinnam te książki czytać w odwrotnej kolejności, bo Posłaniec powstał trzy lata wcześniej – ale większość z nas chyba sięgnie po niego właśnie po spotkaniu ze Złodziejką. Autor tak poczytnej powieści nie uniknie więc porównań, a w dodatku poprzeczkę ma zawieszoną wysoko. Czy Posłaniec sprostał? Zobaczmy.

Zacznijmy od sklasyfikowania tej książki gatunkowo. Cóż to może być? Po opisie wynikałoby, że powieść obyczajowa, może trochę thriller, a już na pewno zagadkowa historia. Ostatecznie jednak Posłaniec mieści się dokładnie tam, gdzie pozostałe książki Markusa Zusaka – w szufladzie z wielkim, enigmatycznym napisem literatura young adult. Takie przyporządkowanie stwarza wiele możliwości, z których autor chętnie korzysta. Przede wszystkim opiera swoją historię na wewnętrznej przemianie, dojrzewaniu – czyli tym, co stanowi trzon ambitniejszych pozycji YA. Ponadto nie musi przejmować się tym, że wykroczy poza ramy jakiegoś konkretnego gatunku – pojęcie young adult jest tak pojemne, że zmieści wszystko, co pisarz wymyśli.

A wymyślił całkiem sporo. Jeśli to niepierwsza recenzja mojego autorstwa, którą czytacie, doskonale wiecie, że uwielbiam zagadki. Czy to kryminalne, serwowane przez Cobena, prawnicze spod znaku Grishama, czy historyczne od Christera. Markus Zusak przygotował nam tajemnicę, która szybko staje się motorem napędowym całej opowieści – pierwsze strony to rozruch, ale kiedy maszyna rozkręci się na dobre, przepadniemy. Będziemy z wypiekami na twarzy trzymać kciuki za Eda, który będzie starał się pomóc notorycznie gwałconej przez męża kobiecie, oraz nastolatce i staruszce, które mają wcale nie mniejsze problemy.

Styl Zusaka jest wprost cudowny – przez tę książkę po prostu się płynie. Jeśli mamy ochotę, możemy zatrzymać się, by docenić kunszt autora, ale jeśli nie, wir narracji pochłonie nas na całego. Lektura została skonstruowana tak, byśmy błyskawicznie ją połknęli. Autor nie zajmuje nas zbędnymi detalami, przy czym na uwagę zasługuje fakt, że udało mu się plastycznie zarysować głównego bohatera. Ed to świetna kreacja – a przemiana, jaka się w nim dokonuje, jest tym, co powinna mieć każda książka YA.

A zakończenie? Jeśli zaczyna się tak mocno, jak robi to Zusak w tej pozycji, trzeba się liczyć z tym, że czytelnik będzie oczekiwał równie dobrego finału. Jest to spore ryzyko, bo głównie od tego zależy, czy lektura pozostawi w naszej pamięci wyraźny ślad. I w tej kwestii starczy powiedzieć, że kiedy przewróciłam ostatnią stronę, uznałam, że w moim osobistym rankingu ta książka znalazła się ponad Złodziejką książek.

Żaneta Madej

Opis wydawcy:

Poznajcie Eda Kennedy’ego – przeciętnego taksówkarza, kiepskiego karciarza, pechowca w miłości. Mieszka w ruderze na przedmieściach, dzieli się kawą ze swoim psem Odźwiernym i darzy uczuciem koleżankę Audrey. Jego życiem rządzą spokojna rutyna i brak perspektyw – do chwili, gdy pewnego dnia niechcący powstrzymuje napad na bank.

I wtedy pojawia się pierwszy as.

Wtedy Ed zostaje Posłańcem.

Tak oto wybrany, wędruje przez miasto, pomagając i cierpiąc (jeśli to konieczne), aż pozostanie już tylko jedno pytanie – kto stoi za jego misją?

„Posłaniec” to tajemnicza wędrówka w poszukiwaniu przeznaczenia. Porusza i trzyma w napięciu aż do ostatniego zdania

Mocna, dynamiczna, ciekawie napisana… upajająca i intrygująca lektura.

„Reading Time”

 

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!