Kanon lektur sto lat temu i dziś

6434968719_41b43348c7_bOrganizacja pozarządowa Better Ed, zajmująca się dążeniem do „renesansu edukacji w Ameryce”, porównała zbiór lektur szkół średnich sprzed stu lat, z tymi, które obecnie czytają nastoletni Amerykanie. Stało się to możliwe dzięki dotarciu do okólnika z 1908 roku, który zalecał nauczycielom, jakie książki powinni omawiać ze swoimi podopiecznymi. Zrobiono to zaś z prostego powodu – chciano sprawdzić, czy teza, że dziś lektury są znacznie mniej ambitne, jest w stanie się obronić.

Wśród tych sprzed stu lat, pojawiły się:

Złoty żuk Edgara Allana Poe

- opowiadania Charlesa Dickensa

- epopeje Henry’ego Wadswortha Longfellowa

- Kapitanowie zuchy Rudyarda Kiplinga

A w tych obecnych m.in.:

- Przygody Tomka Sawyera Marka Twaina

- 451 stopni Fahrenheita Raya Bradbury’ego

Dziennik Anny Frank

Wygląda więc na to, że teza o kanonie prostych, niewymagających lektur się nie broni. W pełnym zestawieniu – które możecie zobaczyć na stronie Better Ed – znalazło się mniej klasyki, ale wciąż jest to zbiór, który powinien pobudzić wyobraźnię i szare komórki młodego czytelnika.

Źródło: Better Ed | Fot. David Flores via flickr (książki) | Richard Unten (czytnik)

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!