Książki nie są przywilejem – od lutego znów można wysyłać je więźniom

Nimba County Prison InmatesJakiś czas temu pisaliśmy o kuriozalnej sytuacji w Wielkiej Brytanii – nie można było tam wysyłać książek osadzonym w zakładach karnych. Wydawało się to co najmniej dziwne, biorąc pod uwagę, że odbywają oni tam karę o charakterze resocjalizacyjnym, a więc mającym na celu powrót do społeczeństwa. Co lepiej kształtuje umysł, niż książki? To pytanie zadawaliśmy sobie nie tylko my, ale także odpowiednik Sądu Najwyższego na Wyspach. W grudniu zapadł wyrok, dzięki któremu od przyszłego miesiąca więźniowie znów będą mogli liczyć na zbawienny, wychowawczy wpływ lektury.

Sytuacja zmieniła się jednak nie tylko dzięki sędziom – w kampanię na rzecz zmiany prawa włączyli się najpoczytniejsi autorzy brytyjscy. Dzięki temu więźniowie będą mogli otrzymywać książki wysyłane przez najbliższych. Wcześniej spekulowano, że politycy staną okoniem wobec decyzji sądu, a ministerstwo będzie się odwoływało. Ostatecznie jednak wszystko wskazuje na to, że nowe prawo wejdzie niebawem w życie.

Sędziowie w wyroku podkreślali, że dostęp do książek nie jest przywilejem, a prawem, który przysługuje każdemu. Środowiska mocno konserwatywne argumentują jednak, że taka decyzja to efekt wpływu lewicowego lobbingu politycznego – i że nie ma dobrego powodu, by osadzeni otrzymywali książki. Dodają, że stanowi to niebezpieczeństwo, bo w taki sposób można przemycać zarówno informacje, jak i inne przedmioty. Oponenci utrzymują, że każdy egzemplarz będzie dokładnie sprawdzany – i przywołują przypadek kobiet, które niegdyś wystąpiły z prośbą o otrzymanie książek uczących szycia, ponieważ chciały czymś zająć się w celi. Wówczas odmówiono, ale od lutego osadzone będą mogły liczyć na pomoc rodzin.

Źródło: The Guardian | Fot. United Nations Photo via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!