Tragiczne zarobki pisarzy

5570318808_8fa5b24895_bZwykło się mówić, że autorzy w Polsce mają nie najlepiej. Jakiś czas temu raban podniosła pisarka, której nazwisko dziś trudno sobie przypomnieć, ale i bez tego wiemy, że wydawcy potrafią nie płacić, czytelnicy nie kupować, a sieci dystrybucyjne ociągają się z rozliczeniami, przez co wszystko wydłuża się jeszcze bardziej. Ogólnie rzecz biorąc pokutuje przekonanie, że jeśli chce się zarabiać pieniądze na pisaniu, lepiej zaczepić się w jakiejś gazecie. Jak niegdyś Zygmunt Miłoszewski w Super Expressie (nim zaczął wydawać książki).

Ale okazuje się, że nie tylko u nas występują takie problemy. Niedawne badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii pokazują, że przeciętny pisarz rocznie zarabia jedynie pięć tysięcy funtów! Przy obecnym kursie, w przeliczeniu na złotówki, wychodzi miesięcznie 2300 złotych. W polskich warunkach być może byłby to zarobek nie najgorszy, ale na Wyspach wydaje się to dowcipem. Warto przy tym podkreślić, że to nie średnia, która potrafi być zwodnicza – a mediana.

Ale to nie wszystko. Jedna trzecia autorów zarabia rocznie mniej niż 350 funtów, czyli niecałe dwa tysiące złotych. Na wynagrodzenie miesięczne nawet nie wypada tego przeliczać. Najgorzej radzą sobie self-publisherzy – w ich przypadku mediana waha się od 500 do 999 dolarów. Trochę lepiej prezentuje się sytuacja tych, którzy wydają pod szyldem wydawnictw – 3,000-4,999 dolarów. W najlepszej sytuacji są o dziwo ci, którzy łączą jedną formę z drugą – oni zawyżają statystyki, zarabiając od 7,500 do 9,999 dolarów rocznie.

W takiej sytuacji można tylko liczyć na to, że z ogólnej frustracji narodzą się naprawdę dobre powieści, które z czystym sercem będziemy mogli kupować, zawyżając wyżej przytoczone statystyki.

Źródło: The Guardian | Fot. Pauline Mak via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!