Lisa Gardner – Niepewność

Tessa Leoni – odsłona druga. Uprowadzenie, więzienie i rodzinna tajemnica. Tempo, palpitacje serca i szelest kartek.

1293 (1)Te trzy zdania w zupełności wystarczą, by powiedzieć o tej książce wystarczająco dużo. Jeśli wcześniej nie mieliście do czynienia z powieściami Lisy Gardner, nie musicie sięgać wstecz – ta pozycja to stand-alone, który można czytać bez znajomości pierwszej części (choć moglibyście wyświadczyć sobie przysługę i nabyć obie książki za jednym zamachem – w poprzedniej części jest sporo charakterologicznego tła, dzięki któremu tutaj witamy się z Tessą Leoni jak ze starą znajomą). Aby zachęcić was do autorki, powiem tylko, że za wielką wodą nazywana jest mianem Królowej Suspensu. Całkiem zasłużenie zresztą, o czym świadczy jej notoryczne okupowanie pierwszego miejsca listy bestsellerów „New York Timesa”.

W przypadku Niepewności tłumacz musiał mieć niemały dylemat już na samym starcie. Jak dobrze przetłumaczyć tytuł Touch and Go? I co w ogóle ten idiom oznacza? Bezpośredniego tłumaczenia nie ma, ale najbliżej mu do określeń takich jak „niepewny”, „ryzykowny”, „kruchy”, i tak dalej. W każdym razie wątpliwy. Wydaje się więc (jeszcze bez znajomości fabuły), że tłumacz (Zbigniew Kościuk) wywiązał się ze swojego zadania całkiem nieźle. Stawiamy mu najwyższą ocenę, bo wybrnąć z sytuacji wcale nie było łatwo.

Ale to nie robota tłumacza podlega najważniejszej ocenie. Nas interesuje przede wszystkim to, jak wypadła Lisa Gardner. Czy zapewniła nam rozrywkę na miarę swoich najgłośniejszych powieści? A może to Niepewność jest tym dziełem, które należy uważać za książkę najlepszą w jej dorobku?

Na początek warto podkreślić jedną rzecz – thrillery Gardner nie są wypłukanymi z uczuć książkami o przemocy. Owszem, pozostawiają mocne piętno na psychice czytelnika, ale obfitują także w relacje międzyludzkie. Nie bez znaczenia jest fakt, że autorka pod pseudonimem publikowała także romantyczne powieści obyczajowe – doskonale więc wie, jak sięgnąć po emocje czytelnika. Jeśli to, co przedstawia w Niepewności może być wyznacznikiem tego, jak radzi sobie pisząc jako Alicia Scott, to wypada przyjąć, że wychodzą jej naprawdę niebanalne obyczajówki.

Ale wróćmy do książki, która interesuje nas najbardziej. Są dwa elementy, które sprawiają, że jest to pozycja godna uwagi wszystkich, którzy cenią sobie dobre thrillery. Pierwszy z nich to tempo. Opanowanie pisania w odpowiednim rytmie, który sprawia, że czytelnik jednocześnie chce wiedzieć coraz więcej, ale nie jest przytłoczony ilością serwowanych informacji, stanowi swoisty majstersztyk. Jak robić to umiejętnie, pokazała go Gillian Flynn w swojej najgłośniejszej powieści, która doczekała się ekranizacji z Benem Affleckiem. Tam tempo było zawrotne, ale jednocześnie byliśmy „osadzeni” w danym zakręcie fabularnym na tyle mocno, by z niego nie wypaść. Momentami wydawało się nawet, że moglibyśmy nieco przyspieszyć i w nic by nam nie groziło. W Niepewności nie ma takich momentów – tutaj tempo dobrane jest tak, że jeśli w ogóle chcielibyśmy zmienić prędkość, to wyłącznie po to, by zwolnić. Książka nie jest tak obszerna, jak powieść Flynn, stąd nawet wizualnie możemy przygotować się na to, co nas czeka.

Drugi element to suspens. Oczywiście, musi występować w korelacji z tempem. Jeśli zbytnio przeciąga się napięcie, w końcu opadnie i czytelnik straci zainteresowanie – a w skrajnych przypadkach w ogóle zapomni, co miało go ekscytować na tyle, by przewracać kolejne strony. Gardner ze stopniowaniem napięcia radzi sobie wprost idealnie – i odnoszę wrażenie, że właśnie nad tym najmocniej pracuje nowe pokolenie pisarzy i pisarek. Nie jest to może ciężar gatunkowy Hitchcocka i pojęcie to musimy rozpatrywać pod trochę innym kątem, niż robilibyśmy to przy jego książkach, ale ta suspens to jeden z fundamentów nowoczesnego thrillera. Lisa Gardner doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dzięki temu możemy pociąć sobie palce przy szybkim przewracaniu kartek.

Niepewności nie ma gigantycznej tajemniczy czy gargantuicznego zwrotu akcji, który sprawi, że będzie to powieść na miarę Zaginionej dziewczyny. Nie zmienia to faktu, że to wyśmienity thriller, który chwyta uwagę czytelnika i nie pozwala myśleć o niczym innym, jak o świecie przedstawionym przez Gardner. A jeśli tęskno wam do wszelkiej maści powieści detektywistycznych – to z pewnością pozycja dla was, bo wątek ten jest mocno wyeksponowany i świetnie zakrojony. Polecam na lutowe wieczory!

Żaneta Madej

Opis wydawcy:

„Gardner zmusza czytelnika do dedukcji, spychając jednocześnie w emocjonalną przepaść”. Los Angeles Times

Małżeństwo − Justin i Libby − oraz ich córka Ashlyn zostają porwani z własnego domu i przewiezieni do supernowoczesnego nieczynnego więzienia zbudowanego przez Denbe Construction, firmę należącą do Justina. Umieszczeni w jednej celi, czekają na ujawnienie motywów porywaczy, próbując zjednoczyć siły, co nie jest łatwe, bo Justin zdradził żonę, Libby jest uzależniona od środków przeciwbólowych, a Ashlyn ma potajemnego kochanka. Na miejsce porwania zostaje wezwana Tessa Leoni – była funkcjonariuszka policji stanowej Massachusetts, dwa lata wcześniej fałszywie oskarżona o śmiertelne postrzelenie męża. Im więcej informacji o porwanej rodzinie Tessa zdobywa, tym mniejsze widzi dla nich szanse…

 

Fragment .epub:

pdf-icon

 

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!