Marcello Simoni – Zaginiona biblioteka alchemika

Kim jest Marcello Simoni? Włochem, rzecz jasna, ale co wiemy o nim oprócz tego? Nazwisko nie należy do znanych, przez co możemy mniemać, że jego książki nie są tłumaczone na zbyt wiele języków. Zwolennicy globalizacji powiedzą, że proza Simoniego nie występuje w amerykańskich przekładach – inaczej z pewnością obiłby nam się o uszy. I być może mieliby rację – ale tylko, jeśli chodzi o rynek globalny. W Polsce Simoni stał się dość znany za sprawą wydawnictwa Sonia Draga, które zdecydowało się wydać u nas trylogię tego autora zatytułowaną Handlarz relikwiami.

1251Ale zanim o samej książce, wróćmy do autora, bo odpowiedź na pytanie „kim jest?” da nam dobre pojęcie na temat tego, co pisze. Otóż zanim Marcello Simoni stał się pisarzem, pracował jako archeolog, a także bibliotekarz. I jeśli w jakimkolwiek przypadku dawne zawody mogłyby rzutować na kształt tworzonej prozy, to jest tak właśnie z Simonim.

Na początku zasygnalizowaliśmy, że powieści Simoniego nie są szaleńczo tłumaczone, ale nie znaczy to, że w ogóle się to nie dzieje (pomijając nasze rodzime podwórko). Do tej pory jego thrillery (bo tak sam autor określa swoją twórczość) doczekały się przekładów aż na 18 języków! Mimo to amerykański rynek pozostaje na niego oporny, a w rezultacie nie może mówić o wielkim międzynarodowym sukcesie. Ale zostawmy te przekłady i bierzmy się za samą książkę, gdyż jest co czytać

We Włoszech pierwsza odsłona tej serii zajęła drugie miejsce na liście bestsellerów oraz zgarnęła jedną z prestiżowych nagród. Nie był to jednak debiut tej historii – Marcello Simoni wydał ją już kilka lat temu pod innym tytułem. Dopiero jednak, gdy wygasły prawa ówczesnego wydawcy, Simoni mógł zabrać się na dobre do roboty. Zainteresował powieścią oficynę Newton Compton Editori, wskutek czego włoscy czytelnicy dostali od niego trylogię – kolejne części ukazywały się co rok. Zaginiona biblioteka alchemika to odsłona druga, ale tak naprawdę nie musieliście zaczytywać się w pierwszej, żeby ją docenić (można je czytać nawet w odwrotnej kolejności, nic nie tracąc). Od początku zostajemy wciągnięci w dziki wir wydarzeń, kiedy protagonista zostaje wysłany w poszukiwaniu tajemniczego zamku, w którym rzekomo przebywa pewna bardzo istotna niewiasta. Niewiasta, która została porwana i przetrzymywana jest tam wbrew swej woli.

Zacznijmy od punktów najmocniejszych – Marcelo Simoni świetnie splata fakty historyczne z własną wyobraźnią. Pierwsza książka w serii zabłysnęła właśnie na tym polu i niewątpliwie był to wynik podwójnej redakcji i wieloletniej pracy nad tekstem. Kontynuacja w niczym jej nie ustępuje – mamy tutaj rzeczywiste zdarzenia, rzeczywiste postacie i rzeczywiste lokacje; wszystko to jednak stanowi jedynie tło dla fabuły, która wije się swoimi ścieżkami. I warto przy tym podkreślić, że owe ścieżki nie pozwalają czytelnikowi zboczyć z kursu. Włoch przykuwa uwagę od pierwszych stron i nie ma zamiaru nam odpuszczać aż do samego końca.

Wydawca porównuje książkę z twórczością Umberto Eco – i rzeczywiście coś w tym jest. Pierwsza sprawa to „oczywista oczywistość” – średniowiecze i nuta tajemnicy przywodzą na myśl Imię róży. Druga sprawa to osoba głównego bohatera – w tym przypadku jest to jegomość nazwiskiem di Toledo, który pochłania wiedzę niczym gąbka wodę, mimo że czasy bynajmniej do tego nie nastrajają. Szafowanie teoriami naukowymi uważane jest nie tylko jako działalność w złym tonie, ale także jako herezja. A wiedzę Ignazio di Toledo skąd czerpać ma. Trudni się odnajdywaniem wielu zakazanych (i zapomnianych ksiąg), spisywanych przez uczonych z odległych krańców świata. Nieraz udało mu się trafić na arabski lub chiński manuskrypt, który znajdował się w ukryciu, niedostępny dla całej reszty śmiertelników.

Przygody protagonisty przykuwają uwagę już od pierwszych stron, ponieważ Marcello Simoni dysponuje niewątpliwym talentem gawędziarskim. Należy do tych autorów, którzy mogliby pisać dwieście stron o niczym, a my i tak czytalibyśmy z zaciekawieniem. Szczęśliwie, w tym przypadku nie pisze o niczym. Zaplanowana przez autora intryga przykuwa uwagę, a co najważniejsze – zaskakuje. Zwroty akcji i świetny storytelling przywodzą na myśl Jeffreya Archera, choć tło fabularne znacznie odbiega od twórczości Brytyjczyka.

Książka godna polecenia każdemu, kto ceni przygodę. Spędzicie cię z nią wiele fascynujących wieczorów, a końcówka sprawi, że ta pozycja na długo zapadnie Wam w pamięć. Bierzcie się za nią, zanim globalny rynek zwariuje na jej punkcie – bo prędzej czy później do tego musi dojść. Włoch wykonał kawał dobrej roboty i zasługuje na międzynarodowy rozgłos.

JJ

Darmowy fragment:

pdf-icon

 

Opis wydawcy:

Jest wiosna 1227 roku. Królowa Blanka Kastylijska zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Na temat królestwa krążą dziwne słuchy, niektórzy mówią, że to sprawka Złego. Jedyną osobą zdolną rozwiązać zagadkę jest Ignacio z Toledo, wielki znawca świata i narodów dzięki licznym wojażom między Wschodem a Zachodem. W Kordobie, dokąd zostaje wezwany przez Ferdynanda III Kastylijskiego, Ignacio spotyka pewnego starca, który wspomina mu o poszukiwanej przez wszystkich księdze. Może ona zawierać wskazówki dotyczące tego, co się wydarzyło. Nazajutrz jednak okazuje się, że starzec został otruty. Handlarz relikwiami natychmiast wyrusza na poszukiwania, które prowadzą go do „Turba philosophorum”, manuskryptu przypisywanemu uczniowi Pitagorasa. W księdze tej znajdują się sekretne formuły alchemiczne. Spotkanie z pewną zakonnicą i z człowiekiem, którego wszyscy uważają za opętanego, lecz który w rzeczywistości jest dotknięty saturnizmem, zawiodą Ignacia do pewnego zamku i jego pana, hrabiego Nigredo. Tam ukryta jest straszliwa tajemnica, po której odkryciu nie będzie łatwo ujść z życiem…

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!