Po 111 latach odnaleziono zaginione opowiadanie o Sherlocku Holmesie

9309185806_80b5596598_kSir Arthur Conan Doyle popełnił to dzieło sto jedenaście lat temu. Pech chciał, że wszyscy o nim zapomnieliśmy: czytelnicy, wydawcy, fani najsłynniejszego detektywa. Przez pięćdziesiąt ostatnich lat spoczywało ono w Selkirk, w Szkocji. Skryte mrokiem niepamięci, kurzyło się na strychu pewnego domu. Odnalazł je Walter Elliot, osiemdziesięcioletni historyk, który chyba całkiem zasadnie od dziś sam może tytułować się Sherlockiem.

Okładka była niepozorna – nic nie wskazywało na to, że książkę napisał Conan Doyle, a enigmatyczny tytuł nie przywodził na myśl przygód Holmesa. Wszakże „The Book o’ the Brig” nawet dla mistrzów dedukcji nie wygląda na choć przyzwoity trop.

Elliot twierdzi, że zazwyczaj takie zniszczone i zapomniane książki lądują w koszu, albo zostają wystawione na straganach. Ta była w jego rodzinie od dawna, a mimo to, przetrwała. Właściciel nie ma pojęcia, czy opowiadanie kiedykolwiek zostało wydane, a jeśli tak, to w jakim nakładzie i ile sztuk się sprzedało. Teraz wiemy, że ”The Book o’ the Brig” było zbiorem, który Conan Doyle napisał w 1904 roku w celu zebrania funduszy na budowę drewnianego mostu, który został zalany. Jedno z opowiadań nosi tytuł ”Sherlock Holmes: Discovering the Border Burghs and, by deduction, the Brig Bazaar” i opowiada o wycieczce Watsona do Selkirk. Nie wiadomo, ile udało się zebrać, ale nie starczyło na budowę mostu. Przynajmniej nie takiego, jak chcieli mieszkańcy – zamiast tego zbudowano żelazną konstrukcję, która przetrwała do dziś.

Źródło: BuzzFeed | Fot. K putt via flickr (pokój), chay1288 (książka)

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!