Self-publisherka pozwie blogera – precedens w polskiej blogosferze

9630673646_c67de889db_bW polskiej blogosferze zawrzało. Pisarz i bloger, Paweł Pollak, napisał recenzję książki Marty Kingi Grzebuły, w której dosadnie skrytykował dzieło. Autorka nie była zachwycona, ale twierdzi, że czarę goryczy przepełniły anonimowe komentarze, które recenzent miał zamieszczać w Internecie.

O całej sprawie self-publisherka pisze na swoim facebookowym fanpage’u:

 

 

Wypowiedziałam wojnę, bo narażono mnie, moje dobre imię po raz kolejny. Wcześniej ustępowałam pola bitwy zacietrzewieniu, stronniczości i jawnej wrogości, milczałam, ale już koniec… Pozew do sądu przygotowany. W przyszłym tygodniu składamy go z moim prawnikiem. Można mnie lubić, lub nie. Można omijać szerokim łukiem to, co istnieje w sprzedaży, a jest mojego autorstwa. I uważać to za twór grafomanki, proszę bardzo… Ale jak jeszcze raz przeczytam taki „odważny” komentarz, pod który podszywa się wiadoma osoba, to udowodnię kto to taki i tym razem ja „dobiorę” mu się do skóry…

 

Na swoim blogu pisarz i recenzent odpowiada:

Proszę państwa, Marta Grzebuła wnosi przeciwko mnie pozew. Nie potrafi odpowiedzieć na krytykę, nie umie jej zignorować, więc chce zamknąć mi usta, ścigając mnie sądownie. Mamy więc kolejne wyznaczane przez selfów „standardy”. Najpierw zaśmiecanie polskiej literatury grafomańskimi utworami, a ponieważ spotyka się to z krytyką, nie polemika i obrona swoich tekstów (co osoba mająca się za pisarza i przekonana do swoich rozwiązań chyba powinna umieć zrobić), tylko dążenie do wyeliminowania krytyki.

 

Sprawę śledzić można na blogu Pawła Pollaka – pawelpollak.blogspot.com, tudzież na profilu Marty Kingi Grzebuły. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń i mamy nadzieję, że sprawę uda rozwiązać się polubownie. W końcu wszystkim nam zależy na tym samym – by spokojnie oddawać się kolejnym lekturom.

Źródło: pawelpollak.blogspot.com, facebook.com/MartaGrzebula | Fot. Susan von Struensee via flickr (książki), Tori Rector via flickr (Ziemia)

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!
  • http://kobiecefinanse.pl/ Dana

    Autorka sama sobie w stopę strzela…

  • Luiza Dobrzyńska

    Artykuł nie pisze prawdy – wcale nie chodzi o recenzję, tylko o uporczywe nękanie i obrażanie autorki, co pan Pollak robi od dłuższego czasu. Posuwa się nawet do gróźb typu „wykończę tę grafomankę, to mój cel”. Powinien znaleźć sobie inne hobby.

    • Marcin Zwierzchowski

      Nękanie recenzjami? To ci nowość. Sam Pollack nie wie zaś, gdzie niby napisał, że „wykończy tę grafomankę”, a pani Grzebuła nie ma ochoty wskazać.

      • Luiza Dobrzyńska

        Nie „nękanie recenzjami”, ale wycieczkami osobistymi, będącymi specjalnością pana Pollaka. Radzę zapoznać się porządnie z materiałem dowodowym.

        • Marcin Zwierzchowski

          Zapoznałem się. Pan Pollack pisze o twórczości pani Grzebuły. I się naśmiewa. I mu wolno. Jeżeli ktoś publikuje, to udostępnia się krytyce.

          A o samym pozwie niech świadczy fakt, że pozywająca uważa, że negatywna recenzja odbiła się na sprzedaży książki i to jest WINA pana Pollacka. To nie wina. To recenzja. Może być negatywna.

          • Luiza Dobrzyńska

            Wolno pisać negatywne recenzje. Jednak nie wolno naśmiewać się i szczuć. A to właśnie pan Pollak robi z wielkim upodobaniem. Nie ma chyba prywatnego życia. Pani Grzebuła nie jest jedyną jego „ofiarą”, ale właśnie ona ma już dość. i może by tak Pan z nią porozmawiał o przyczynach pozwu? powie znacznie więcej niż ja..

          • Marcin Zwierzchowski

            Wolno się naśmiewać. Kto powiedział, że nie? Nie wolno kłamać.

          • Anna BM

            Rozwijając myśl: nie wolno kłamać, publikować nieścisłych (w tym mieszczą się insynuacje),
            niesprawdzonych, nierzetelnych lub wprowadzających w błąd informacji oraz
            naruszać dóbr osobistych. Jeśli chodzi o prześmiewanie, to nie jest zakazane,
            chyba że przekracza granice krytyki i tym samym godzi w dobra osobiste
            „prześmiewanego” np. w jego godność osobistą czy dobre imię, czyli w
            jakiś sposób mu „uwłacza”. W takim przypadku poszkodowanemu przysługują
            uprawnienia przewidziane w art. 24 kc. Czyli jeżeli w publikacji (prasowej lub
            jakiejkolwiek innej) doszło do naruszenia dobra osobistego osoby fizycznej lub
            prawnej, poszkodowany może domagać się m. in. złożenia oświadczenia
            odpowiedniej treści, zadośćuczynienia, a w przypadku wyrządzenia szkody –
            jej naprawienia (np. poprzez zapłatę odszkodowania).Jeśli wypowiedzi PP (bo
            tego nie wiem) nie można zakwalifikować w wymienione przeze mnie kategorie,
            pozew w mojej ocenie nie będzie miał szans powodzenia :)

      • zipperblog

        a dlaczego blogerka miałaby upubliczniać dowody jakie posiada? Od tego jest proces i nie ma sensu ułatwiać obrony stronie przeciwnej.

        skoro twierdzi, że ma dowody, że anonimowe wpisy są jego, to w odpowiednim czasie je przedstawi, a recenzent będzie mógł się z nimi zapoznać.

        Do tego czasu wszystko inne to bicie piany i liczenie na klikalność

  • Hanayome -San

    Moim zdaniem recenzja pana Pollaka są wyśmienite i wiele bym dała żeby mnie tak „zjechał” (może zanim coś wydam, żeby pod własnym nazwiskiem nie publikować tekstów tak niedopracowanych jak Pani, o której mowa). Niestety, ale mamy tutaj do czynienia z typową nieumiejętnością przyjmowania krytyki. Dziwię się tylko, że Pan Paweł ciągle zawraca sobie tą Panią głowę. Krytyka to dar, coś, co pozwala pisarzowi cały czas doskonalić swój styl. Jeżeli ktoś nie potrafi otworzyć na nią swojego serca i umysły, to po prostu na taki prezent nie zasługuje. A przecież najgorsze prezenty to te niechciane ;) Dlatego ja tutaj stoję i piszczę, proszę o takie „zjechanie” przez Pana Pollaka, obiecuję nie pozywać do sądu, a grzecznie posłuchać i jeszcze solennie podziękować. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za oddalenie sprawy przez sąd :)

  • http://www.noircafe.pl/author/stoparek/ Paulina Stoparek

    Nasmiewanie się coraz częściej tworzy wianuszek wielbicieli. Tymczasem rzetelna krytyka, to nie kpina, hejczenie i osobiste wycieczki. Pan Pollak idzie ku sławie po trupach, byle by było głośniej i bardziej egzotycznie. Wg mnie to żałosne. I jaką by pani Grzebuła nie była kiepską pisarką jestem po jej stronie, bo jest ofiara karierowicza.

  • Sebastian Jakubiec

    Autor recenzji jest po prostu głupiutki, bez urazy ;) Toż to jawne wciągnięcie recenzenta w marną rozgrywkę i manipulacje.
    Szanownej Pani podpowiedziano, że szans z tym grafomaństwem nie ma (recenzja prawdę mówi), to chwyta się sposobu na promocję poniżej bruku – zrób szum, nie ważne jak mówią, byle by mówili. Pozew jest pierwszym elementem, by ten szum sobie zapewnić – co widać po postach, po udostępnianiach itd. Cel osiągneła, choć przegra – to oczywiste, bo nie sądzę by jakiś sąd zabronił krytyki, która nie urąga autorce, a po prostu opisuje „walory” jej dzieła.

    Eh, szkoda, że to taki odwrócony trick na promocję, kosztem recenzentów, wymiaru sprawiedliwości i mediów…

  • Anna Liściak

    Droga redakcjo, i co dalej z tym procesem? Na swoim profilu FB 21 lutego autorka napisała: „Pozew do sądu przygotowany. W przyszłym tygodniu składamy go z moim prawnikiem”. Sprawdzicie, czy złożyła?
    Nie pytałabym, gdyby nie oskarżenia płynące z wielu stron, że do żadnego procesu nie dojdzie, że to tylko bardzo zręczną reklama selfpubliszerki. Przykro by było, gdybyście dali się wplątać w taką formę promocji :(

    • Booknews

      Sprawdzimy. I rzeczywiście byłoby przykro, choć z drugiej strony pewnie szereg osób zaoszczędziłby wiele nerwów. :) Z dwojga złego, lepiej żeby się po sądach nie ciągano.