Justin Peacock – Aleja ślepca

6d11bc232bPostawię sprawę jasno – jeśli ktoś kończył prawo na Yale i mieszka na Brooklynie, ma z urzędu moją uwagę. Jak można się domyślić, Justin Peacock właśnie do takich osób należy. Ten amerykański pisarz urodził się w mrocznym Detroit, a zanim zdobył wykształcenie na Yale, ukończył także renomowaną Columbię, gdzie zdobył wykształcenie kierunkowe – ukończył kurs kreatywnego pisania. Jego pierwsza powieść zbierała dobre recenzje – zauważył go „Washington Post”, zauważył „New York Times”. Został też nominowany do najlepszego debiutu roku przez Mystery Writers of America (stowarzyszenie, które rozdaje karty w sferze literatury kryminalnej w Stanach).

Czym to zaowocowało? Oczywiście tym, że Justin w wieku 38 lat rzucił pracę prawnika i całkowicie poświęcił się pisaniu. Owocem tej decyzji jest jego druga książka - Aleja ślepca. Oparł ją na doświadczeniu związanym z pracą w wielkich korporacjach – Hearscie, gdzie spędził kilka lat, oraz kancelarii Patterson Belknap. W Alei ślepca również otrzymujemy odniesienia do korporacyjnego świata – i zazwyczaj mają one podobne zabarwienie, jak w powieściach Grishama.

Podobnie jak u mistrza prawniczych thrillerów, tak i tutaj mamy prawnika, który bierze sprawę pro bono, a więc w ramach publicznej pomocy oskarżonym. Po drugiej stronie stoi wielka korporacja reprezentowana przez równie wielką kancelarię prawną Blake and Wolcott. Scenariusz ten wydawać mógłby się nieco oklepany, ale trzeba oddać Peacockowi, że uniknął wtórności – wnioski na temat podobieństwa z innymi pozycjami prawniczymi nasuwają się właściwie tylko podczas czytania opisu. Sama lektura jednak takich porównań nie uzasadnia, i trudno autorowi zarzucić, by kopiował konkurencję.

Aleja ślepca to książka spokojna – w tym sensie, że akcja nie gna tutaj na łeb na szyję. Historia ma swoje tempo i samorzutnie nabiera prędkości, autor nie ponagla akcji, nie stosuje skrótów i pozwala nam stopniowo wsiąknąć w prawniczy świat. Z powodu swojego doświadczenia Justin Peacock naprawdę wie, o czym pisze, i widać to na kartach powieści. Jeśli brakowało Wam w Grishamie esencji prawa, to tą pozycją nie będziecie zawiedzeni. Podczas gdy Grisham idzie coraz częściej w stronę akcji, Peacock zostaje w tradycyjnych rejonach thrillera prawniczego. Książka w drugiej części nabiera coraz większego tempa, nadal jednak główną przyjemnością pozostaje odkrywanie tajemnicy morderstwa – i wszystkiego tego, co się z nim wiąże. A trochę tego jest, co sprawia, że trudno przejść obok fabuły obojętnie. Warto przy tym podkreślić, że od Peacocka otrzymujemy nie tylko prawniczą, ale także detektywistyczną powieść.

Na uwagę zasługuje również to, jak postępuje przemiana bohaterów – zarówno prawnika, jak i dziennikarki, z którą przyjdzie mu współpracować. Nie zmieniają się ze strony na stronę, ale ostatecznie dostrzegamy niebagatelną różnicę między tym, jacy są na początku, a jacy na końcu. Oklaski należą się panu Peacockowi, że nie pospieszył się z tą przemianą i systematycznie realizował swoją koncepcję w konstrukcji bohaterów.

Podsumowując, to świetna książką, która powoli i spokojnie wprowadzi Was w prawniczy świat i pozwoli zapoznać się z bohaterami. Dopiero, gdy autor uzna ten proces za zakończony, idzie dalej, rzucając nas w sam środek zagmatwanej i fascynującej fabuły. Aleją ślepca zdecydowanie powinni przejść się wszyscy ceniący sobie odrobinę prawniczej zagadki.

Żaneta Madej

Opis wydawcy:

Niebezpieczne śledztwo dziennikarskie, korporacyjny prawnik, ciemne interesy i Nowy Jork, jakiego nie znamy!

 

 

Aleja ślepca to pełen napięcia kryminał prawniczy, który ukazuje konflikt między interesami firmy, oczekiwaniami zamożnego klienta i sumieniem adwokata. Na miejscu budowy Aurora Tower, prowadzonej przez Roth Properties, potężną nowojorską firmę deweloperską, dochodzi do śmiertelnego wypadku. Na pozór nieszczęśliwy zbieg złych okoliczności otwiera puszkę Pandory i uwalnia całą serię zdarzeń pociągających za sobą śmierć kolejnych osób.

Gęsta, czarująca, skomplikowana i bardzo satysfakcjonująca, Aleja ślepca to absolutnie urzekająca lektura, stworzona przez człowieka, który opisywany świat zna od środka.

(John Lescroart, autor A Plague of Secrets)

Znakomity thriller prawniczy napisany przez utalentowanego autora!

(„Washington Post Book World”)

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!