Lissa Price – Starter

W ostatnim czasie zalała nas fala dystopijnych powieści dla młodzieży. Wszystkie obracają się wokół takiego samego schematu, a w centrum za każdym razem znajdziemy nastolatkę, która musi odnaleźć się w nowym świecie, nowych okolicznościach, czy nowym towarzystwie. Trudno napisać coś, co przełamuje schemat. Trudno wnieść coś nowego do gatunku, który tak mocno wyeksploatowała Suzanne Collins czy Veronica Roth. A jednak pojawia się coś nowego, nowe nazwisko – Lissa Price. Czy udało jej się pokonać gigantów fantastycznych serii young adult? Sprawdźmy.

starter_front okładkaPierwsze spotkanie z książką to oczywiście rzut oka na okładkę – tutaj możemy poczuć pewien niepokój, bo w rzeczywistości jest ona święcąca i dość cukierkowa. Jeśli ułożymy ją pod niefortunnym kątem, może oślepić nas odbicie promieni słonecznych. Ale jest to okładka oryginału – w tej samej formie występuje w Stanach, choć tam do wyboru jest jeszcze ciemna (niemal czarna) wersja w twardej obwolucie, oraz klimatyczna, granatowa wersja na Kindle’a. W tej czy innej formie zapowiada jednoznacznie lekturę dla nastolatków, choć książkę reklamuję się jako pozycję nie tylko dla fanów Stephanie Meyer czy Suzanne Collins, ale także Stephena Kinga. Takie stwierdzenie to zawsze duże ryzyko, szczególnie kiedy jeden autor z drugim na niewiele wspólnego, bo już na wstępie każe sądzić, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym.

Ile jest tu Kinga? Wbrew pozorom fani znajdą coś z niego – szczególnie, jeśli swoją przygodę rozpoczynali od Carrie. Porównanie nie jest więc zupełnie bezzasadne, choć dostrzeżenie takiego związku wymaga trochę dobrej woli. Znacznie bliżej Lisie Price jest do wspominanych gigantów literatury young adult – i to z nimi nawiązuje bezpośrednią konkurencję. Czy udaną? Przed lekturą powiedziałabym, że nie daje jej wielkich szans. W dystopijnych lekturach dla młodzieży powiedziano już przecież wszystko. A jednak…

Starter to książka, która w pewien sposób się wyróżnia – i już za to należą się Price wielkie, gromkie brawa! Niełatwo jest znaleźć niszę na tak silnie eksponowanym segmencie rynku, a jednak autorka pokazała, że da się. Już samo założenie jest bardzo ciekawe i sprawia, że od początku śledzimy tę historię z niemałym zainteresowaniem. Otóż doszło do pewnego rodzaju ataku biologicznego na Stany Zjednoczone (wreszcie realny kraj!), wskutek którego mieli zginąć wszyscy obywatele. Pech lub szczęście chciało, że pojawiła się szczepionka, ale otrzymali ją tylko ci najmłodsi oraz najstarsi.

Świetna idea. Doprawdy świetna idea. Pozornie może nie wydawać się taka, ale wystarczy chwilę się zastanowić, bo zobaczyć nieskończone możliwości fabularne, jakie można na kanwie tego pomysłu zbudować. To nie zamknięty labirynt, utopijna enklawa, czy inne wyeksploatowane idee w gatunku. To rzeczywiście coś nowego. Tym bardziej, jeśli młodzi udostępniają swoje ciała starym – o, już brzmi ciekawie, prawda? I taka też jest ta opowieść. Ciekawa od pierwszej do ostatniej strony. Dla młodszych czytelników będzie to prawdziwa uczta w ich ulubionym gatunku, gdzie wreszcie nie powiela się schematów z Igrzysk Śmierci. Dla starszych będzie to niezobowiązująca przygoda, może lekki grzeszek, jak zjedzenie naprawdę słodkiej (ale pysznej) czekolady.

Ponadto są tutaj postacie, które rzeczywiście mogą uchodzić za ciekawe. Protagonistka, Callie, to silna postać, ale jednocześnie skonstruowana tak, by można było się z nią utożsamić i niemal od razu zapałać do niej sympatią. Nie jest „zagubiona i wyjątkowa”, jak wszystkie inne główne bohaterki powieści YA. Callie wyróżnia się na tym tle zdecydowanie in plus. Druga ciekawa postać to antagonista – o którym nie napiszę, oprócz tego, że jest to wyjątkowo tajemniczy element całej układanki, którą rozłożyła przed nami Lissa Price. Brakowało mi takich enigmatycznych postaci w innych książkach gatunku – tutaj dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam.

A na koniec rzecz najważniejsza, choć już zasygnalizowana. Pisząc o tym, że wreszcie dostaliśmy realny kraj, nie wspomniałam, jakie to istotne – i z czym to się wiąże. Otóż świat przedstawiony w Igrzyskach czy innych tego typu powieściach to konstrukcja mocno wyimaginowana. Wiemy już od pierwszych stron, że nie ma wiele wspólnego z naszą rzeczywistością i trudniej nam identyfikować się z bohaterami. Tutaj nie ma to miejsca. Tło, jakie przedstawia Lissa Price jest nam znacznie bliższe – a dzieje się tak ponieważ to scenariusz, który rzeczywiście mógłby mieć miejsce.

Polecam wszystkim, którzy cenią Igrzyska Śmierci i inne tego typu dystopie, ale nie tylko. Warto sięgnąć po tę pozycję, by przekonać się, w czym tkwi urok najnowszej fali książek z gatunku young adult. Starter to idealny start – i świetna, niezobowiązująca rozrywka, która sprawia, że po lekturze zaczynamy szperać w Internecie, szukając daty kolejnego tomu.

Żaneta Madej

Fragment:

pdf-icon

 

Opis wydawcy:

Callie straciła rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich w wieku między 20 a 60 lat. Ona i jej młodszy brat, Tyler, uciekają, aby mieszkać na odludziu wraz z przyjacielem Michaelem, i walczą z regenatami, którzy byliby w stanie zabić ich choćby dla ciastka.
Jedyną nadzieją Callie jest „Prime Destinations”, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Old Man. Ukrywa nastolatków, aby wypożyczyć ich ciała Endersom – seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pozyskane w ten sposób pieniądze utrzymają ją, Tylera i Michaela żywych, więc zgadza się być dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie, ma awarię i Callie budzi się w życiu Helen – kobiety, która wypożyczyła jej ciało. Mieszka w jej domu, jeździ jej samochodami i umawia się z wnukiem senatora. Wszystko wygląda jak w bajce, dopóki Callie nie odkrywa, że Helen zamierza robić coś więcej, niż tylko imprezować – a plany Prime Destinations są dużo gorsze, niż Callie mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić…

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!