U nas wesoły kierowca, a w Kanadzie zakaz czytania w autobusie

Słyszeliście o wesołym kierowcy? Umila on czas pasażerom na niektórych warszawskich liniach, racząc ich poczuciem humoru. W jego autobusie zasady są proste – uśmiechnij się, a twój dzień natychmiast stanie się lepszy. Tego samego nie można jednak powiedzieć o sytuacji w pewnym miasteczku w Kanadzie, gdzie reguły dla pasażerów są bardziej drakońskie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOśmiolatka Sarah Auger jeździ do szkoły dwadzieścia minut i w tym czasie lubi sobie poczytać. Młody mol książkowy najwyraźniej ma to w genach, bo jej ojciec również jest zagorzałym czytelnikiem. Od najmłodszych lat zachęcał Sarah, by ta czytała książki – i obecnie jest bardzo dumny z tego, że córka robi to, kiedy tylko może.

Entuzjazmu nie podzielił jednak kierowca pewnego autobusu. Dostrzegłszy, że młoda dama jest pochłonięta lekturą, polecił jej, by odłożyła książkę, ponieważ stwarza zagrożenie dla innych uczniów podróżujących autobusem. Sarah była zdziwiona, ale mężczyzna wytłumaczył, że któryś z rówieśników może tak zaciekawić się jej książką, że wstanie, by zobaczyć, co czyta. Niebezpieczeństwo i ryzyko wydało mu się nadmierne. Ale to nie wszystko! Kierowca dodał, że Sarah może zaczytać się do tego stopnia, że wsadzi sobie róg książki w oko.

Ojciec dziewczynki skwitował krótko: „Uważam, że to głupie i bezużyteczne„. Na słowach jednak się nie skończyło, bo mężczyzna zgłosił się do władz szkoły z wnioskiem, by zmienić zarządzenie kierowcy. Niestety poniósł fiasko – rada nauczycieli uznała, że to kierowca ustala zasady na pokładzie. Jednocześnie podkreślono jednak, że czytanie w sposób oczywisty nie prowadzi do żadnego ryzyka. Ostatecznie możemy więc chyba odetchnąć z ulgą.

Źródło: CBC | Fot. Guillaume Paumier via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!