Wypożyczalnia ebooków? Czemu nie!

Wypożyczaliście kiedyś ebooka? My też nie, co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Serwis OpenLibrary wyszedł z pewną inicjatywą, która ma sprawić, że czytanie elektronicznych książek stanie się jeszcze mniejszym obciążeniem dla naszych kieszeni. Przeciętny Polak zapewne pomyśli – „ha, ha, ściągnę i przecież mogę nie oddać”, ale cały system jest skonstruowany tak, by zminimalizować to ryzyko.

6940957559_688c8643cc_oDo wypożyczenia konieczne jest konto w serwisie, a do wyboru na razie nie ma zbyt wiele tytułów (głównie dwudziestowieczne klasyki). Czytać można zarówno w przeglądarce, jak i po zdobyciu wersji ePub lub PDF. W czym jednak tkwi sedno tej inicjatywy? Sprawdźmy, wypożyczając którąś z pozycji.

Na początku szukamy przy okładce zielonej ikony informującej o tym, że oto patrzymy na tytuł możliwy do wypożyczenia. Klikamy na niego, po czym dodajemy do naszego konta – pokazuje się w zakładce „wypożyczone” i dzięki temu system wie, że mamy w posiadaniu daną książkę. Czym różni się to od fizycznego wypożyczenia? Właściwie niczym, jeśli przyjmiemy, że elektroniczna książka jest w istocie tym samym, co wersja papierowa.

Pliku oczywiście nie ściągamy na dysk. By przeglądać wersję ePub lub PDF musimy zaopatrzyć się w program Adobe Digital Editions, który przez cały okres wypożyczenia będzie „udostępniał” nam materiał (podobnie będzie, gdy zdecydujemy się czytać przez przeglądarkę).

Dobre rozwiązanie? Chyba tak, biorąc pod uwagę, że swoje zasoby w postaci przeszło stu tysięcy książek udostępniło tysiąc bibliotek. Zresztą wydaje się, że każda inicjatywa ułatwiająca życie czytelnikom (i ich portfelom) jest godna pochwały. W przypadku OpenLibrary należy dodać, że serwis oferuje także nieograniczony, darmowy dostęp do ponad miliona ebooków.

Źródło: OpenLibrary.org | Fot. Jonas Tana via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!