Zmiany w Nagrodzie Bookera – pieniądze po równo dla autora i tłumacza

Man Booker International Prize to jedna z najbardziej prestiżowych nagród na świecie. Przyznawana jest nie rokrocznie, a co dwa lata, zaś laureatem musi być żyjący autor, który wydał książkę albo na anglojęzycznym rynku, albo dorobił się przekładu na angielski. Po raz pierwszy Bookera przyznano w 2004 roku, a pośród pisarzy uhonorowanych w ten sposób znajdziemy między innymi Phillipa Rotha, czy Alice Munro.

13474017265_ebc6995616_o

Wcześniej autorzy otrzymywali całość nagrody, teraz jednak organizatorzy doszli do wniosku, że należałoby docenić także pracę ludzi takich jak J. Phillip Gabriel, który od lat jest „angielskim głosem” Harukiego Murakamiego, mimo że dla publiki pozostaje człowiekiem zupełnie anonimowym. Kapituła Bookera postanowiła ten problem rozwiązać, dzieląc pieniądze po równo między autora i tłumacza. Podkreśla się, że nie chodzi tutaj o sam wymiar ekonomiczny, a raczej o to, by uświadomić czytelnikom, jak istotna jest praca tłumaczy.

Dzielić jest się czym, jednak dla najbardziej poczytnych autorów nagroda w wysokości 52 000 funtów nie jest porażająca (ok. 300 000 złotych). Sama inicjatywa wydaje się jednak trafiona – i być może przy tej okazji my także zastanowimy się nad tym, jak i przez kogo tłumaczone są książki wydawane w Polsce.

 

Źródło: The Telegraph | Fot. Jocelyn Kinghorn via flickr (zdjęcie z miejscowości Hokitika, gdzie toczy się akcja powieści Wszystko, co lśni Eleanor Catton (uhonorowanej właśnie Bookerem)

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!