Stephen King – Wilki z Calla

Kierunek południowo wschodni, świat pośredni. Roland i jego ka-tet znajdują się na ścieżce promienia i wytrwale podążają ku Mrocznej Wieży. Wraz z nimi idzie Stephen King, a my tuż obok niego – a przynajmniej takie wrażenie odnosimy za każdym razem, gdy ten amerykański autor zabiera nas w drogę. Tym razem pójdziemy z nim (i naszymi ulubionymi bohaterami) do niewielkiej osady, Calla Bryn Sturgis. Będzie towarzyszył nam niepokój, niepewność, a także nerwowe wyczekiwanie i strach – czyli to, czym Stephen King raczy nas najczęściej – bowiem z Calla nadciągają bestie, których nawet Roland nie potrafi poskromić.

Mroczna-Wieża-V-Wilki-z-CallaJeśli jeszcze nie rozpoczęliście przygody z Mroczną Wieżą, uprasza się Was uprzejmie o naprawienie tego potknięcia i jak najszybsze sięgnięcie po pierwszy tom – owszem, niektórym niełatwo przez niego przebrnąć, ale jest to stosunkowo krótka lektura, którą ostatecznie każdy wspomina jako coś absolutnie wyjątkowego. Sama seria zaś nie bez powodu uważana jest za opus magnum Stephena Kinga – to niesamowita przygoda, na miarę Tolkienowskich książek… a dla niektórych nawet jeszcze bardziej porywająca.

Czy wypada czytać Wilki z Calla bez znajomości poprzednich tomów? Nie, nie wypada. Nie oznacza to jednak, że absolutnie nie da się tego zrobić. King jak zwykle przypomina nam wszystkie najważniejsze wydarzenia, dzięki czemu nawet laik może „wskoczyć” w historię właśnie przy tym tomie. Nie pogubi się, ani przez moment nie będzie skonsternowany elementami fabuły, ale… cóż, straci świetną zabawę, którą zapewniały nam poprzednie cztery tomy.

Wilki z Calla już od momentu publikacji stanowiły kluczowy punkt w rozwoju całej serii – ukazały się pięć lat po ostatnim tomie, który niespecjalnie popchnął wysiłki Rolanda do przodu. Z kolejną częścią fani wiązali duże nadzieje, tym większe, że kumulowane przez te wszystkie lata. Zapewne nie doczekaliby się go tak prędko, gdyby nie wypadek Kinga. Gdy autor był na jednym ze swoich codziennych spacerów, został potrącony przez półciężarówkę i trafił do szpitala z licznymi obrażeniami. Od tamtej pory proces pisania stawał się dla niego coraz bardziej uciążliwy – w wywiadach podkreślał, że może wysiedzieć jedynie czterdzieści minut, nim ból w biodrze staje się nie do zniesienia. W 2002 roku pojawiła się informacja, że King rozważa emeryturę – nie była to jednak jedyna konsekwencja wypadku. Ze względu na to zdarzenie autor uświadomił sobie także, jak kruche jest życie. Mając to na względzie i chcąc jak najprędzej zamknąć cykl Mrocznej Wieży, napisał i wydał kolejne tomy w rekordowym tempie.

Przyczynkiem do stworzenia Wilków z Calla było uznanie Stephena Kinga dla filmu Akiry Kurosawy pt. „Siedmiu Samurajów”. Historia jest zresztą całkiem podobna, co w niczym jej nie ujmuje, a wręcz przeciwnie. Osadę u Kinga zamieszkują jedynie bliźniaki – a co dwadzieścia trzy lata zjawiają się w niej tytułowe istoty, by porwać jedno z rodzeństwa. Dzieci te wracają po jakimś czasie, fizyczne przerośnięte, lecz upośledzone umysłowo – zmienione tak, by umarły młodo. Do Rolanda i jego ka-tet należy… cóż, obrona mieszkańców, co do łatwych zadań nie należy.

Jak zawsze u Kinga mamy niesamowite smaczki dla wiernych fanów. Spotykamy ponownie ojca Callahana znanego nam ze zmagań z wampirami w Miasteczku Salem – i tym razem nie będzie to tylko symboliczne cameo. Oprócz tego nasi bohaterowie muszą zająć się też pewną samotną różą rosnącą w 1977 roku, od której zależy znacznie więcej, niż można by sądzić. Fani serii z pewnością ów kwiat kojarzą, a tym, którzy go nie znają, można polecić tylko jedno – korzystajcie z okazji, kompletujcie tę sagę w całości i dajcie się porwać niesamowitemu, jedynemu w swoim rodzaju światowi, który stworzył dla nas Stephen King.

JJ

Opis wydawcy:

Do Calla Bryn Sturgis, miasteczka położonego w miejscu zwanym pograniczem, zbliżają się hordy Wilków – tajemniczych, uzbrojonych po zęby stworów w wilczych maskach. Regularnie co dwadzieścia parę lat napadają na mieszkańców okolicznych miejscowości i porywają ich dzieci. Poddane bliżej nieokreślonym, złowrogim rytuałom dzieci wracają później jako pokury, istoty upośledzone umysłowo.

 

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!