Zaskakujący renesans księgarni z używanymi książkami

Księgarnia z używanymi książkami? W erze ebooków, natychmiastowych dostaw z Amazonu, niemal codziennych promocji, przecen i walk cenowych między gigantami rynku, wydaje się, że nie jest to najlepszy pomysł na biznes. Mimo to pewien księgarz, Pablo Sierra, otworzył taką księgarnię w Waszyngtonie. Znajomi zapewne uśmiechali się pobłażliwie, rozumiejąc, co jest w tym wszystkim nie tak – Pablo nie miał żadnego doświadczenia książkami. Może z wyjątkiem tego, że naprawdę uwielbiał je czytać.

9699291767_e75b9b2c12_hSam mówił, że to szalony pomysł, ale teraz okazuje się, że niekoniecznie tak było. Podczas gdy z miasta znikają małe stacjonarne księgarnie, zastępowane punktami wielkich sieci, placówka Sierry ma się bardzo dobrze. Czytelnicy kupujący u niego doceniają nie tylko ceny, ale także specyficzny klimat i poczucie, że są w domu, otoczeni ludźmi, którzy dzielą taką samą pasję.

Niestety nikt nie przeprowadził żadnych badań rynkowych w tej materii, ale wyniki sprzedaży poszczególnych księgarń (także tej należącej do Pabla) poprawiają się z roku na rok. Co ciekawe, trend ten występuje nawet w małych miasteczkach, gdzie liczba mieszkańców nie przekracza sześćdziesięciu tysięcy. Ceny biją na głowę te ze sklepów internetowych, a książki często są prawie jak nowe.

Wielki biznes nie mógł przejść obok tego obojętnie. Księgarnia, którą w styczniu otworzy Pablo Sierra, jest jedną z placówek sieciowych – będzie prowadził ją na zasadzie franczyzy. Czego potrzeba? Przede wszystkim zaangażowania, woli i osiemdziesięciu pięciu tysięcy dolarów. Biorąc pod uwagę rosnące stale dochody, wydaje się to dobrą inwestycją.

Źródło: The Washington Post | Fot. Jessica Hibbard via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!