Tabu w powieściach dla młodzieży? To powinien być oksymoron

Non Pratt nie jest szerzej znana w Polsce, natomiast ostatnimi czasy zasłynęła w Wielkiej Brytanii. Wszystko za sprawą artykułu, jaki autorka popularnych powieści z gatunku young adult opublikowała na łamach prestiżowego „Guardiana”. Dowodzi w nim, że „przemoc, przekleństwa, seks, picie i choroby psychiczne” były obecne w powieściach dla młodzieży od przeszło czterdziestu lat. I jej zdaniem, całkiem słusznie.

3239487932_45089f1882_oDlaczego? Pratt podkreśla, że dzięki temu czytelnicy mogą stawić czoła własnym strachom, a także poznać wcześniej niedostępne obszary moralnych odcieni szarości. Autorka nie jest w tym przekonaniu osamotniona. Wykazuje, że podobne zdanie wyrażają wszyscy inni autorzy young adult, a przeszłość pokazuje, że podobnie myśleli protoplaści gatunku – Salinger czy Golding – umieszczając w swoich powieściach wątpliwe pod względem etycznym elementy.

Non Pratt zauważa, że dzisiaj zakres tematyki tabu poruszanej w YA jest niezwykle szeroki – jeśli młody czytelnik chce zagłębić się w któryś z tematów, istnieje stuprocentowa pewność, że jest pisarz, który się nim zajął. Nie oznacza to, że wszystkie zostały odpowiednio zgłębione. Według autorki są obszary, gdzie jest jeszcze pole do dalszego drążenia problemu – jak choćby homofobia czy znęcanie się nad osobami o odmiennej orientacji seksualnej.

A jaki jest najważniejszy wymiar tego rodzaju literatury? Pratt twierdzi, że dzięki poruszaniu ważnych kwestii autorzy pokazują czytelnikom, że można myśleć w inny sposób – ale z drugiej strony także umacniają te przekonania, które już w młodych umysłach się pojawiły.

Na koniec Pratt dodaje, że granice oczywiście istnieją. Ale zupełnie inną kwestią jest, czy pisarze powinni je respektować…

Źródło: The Guardian | Fot. Ferran Jordà

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!