Czytelnicy wyszli na ulice Hong Kongu

Przed weekendem pisaliśmy o tym, że pięciu księgarzy zaginęło w Chinach – okoliczności ich zniknięcia nie zostały wyjaśnione, ale są oni związani z tą samą siecią księgarni, toteż sprawa już na pierwszy rzut oka wydaje się podejrzana. Jeśli dodamy do tego fakt, że właścicielem sieci jest także właściciel wydawnictwa publikującego pozycje nieprzychylne reżimowi, otrzymujemy cały obraz.

Nie tylko my go dostrzegliśmy. Na ulice Hong Kongu wyszli czytelnicy, którzy domagają się wypuszczenia zaginionych mężczyzn – twierdzą, że są oni przetrzymywani przez chińskie służby. Warto dodać, że to nie była to żadna niewielka demonstracja, wręcz przeciwnie. Mimo antydemokratycznych przepisów dotyczących takich zgromadzeń, zebrało się kilka tysięcy ludzi. Nieśli sztandary, w których nawoływali do zaprzestania politycznego ucisku i do uwolnienia pięciu mężczyzn.

Co na to Pekin? Nieprzerwanie milczy, odmawiając komentarzy na ten temat. Spekuluje się jednak, że księgarze sprzedający antykomunistyczne książki zostali osadzeni w trzech ośrodkach – w Hong Kongu, południowych Chinach oraz w Tajlandii. Protestujący podkreślają, że należą im się odpowiedzi, a społeczeństwo ma prawo wiedzieć, czy którykolwiek z jego członków jest przetrzymywany w więzieniu. Zagraniczni komentatorzy podkreślają, że – pomijając wszystko inne – świadomość, iż ktoś może zniknąć ot tak, jest przerażający.


Źródło: The Guardian | Fot. Vivienne Zeng via twitter

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!