Na depresję lekarze przepisują… książki

Nie od dziś wiadomo, że książka to najlepszy przyjaciel człowieka (w dodatku taki, który nigdy nie zdradzi… przynajmniej jeśli pominąć cały cykl spod pióra George’a R. R. Martina). Teraz wydaje się, że ta dość znana fraza może znaczyć więcej, niż przypuszczaliśmy. Wszystko bowiem wskazuje na to, że czytanie naprawdę pozwala lepiej odnaleźć się w świecie i sprawia, że czujemy się mniej samotni.

5471533289_3e8ac8ac5b_bKoniec końców wpływa to na naszą zdolność nawiązania relacji z innymi, co dostrzegli pewni lekarze. Gdy zgłasza się do nich pacjent z depresją, przepisują mu receptę na… czytanie. O całej sprawie donosi dziennikarka „Boston Globe”, Leah Price. Chodzi o program, który jakiś czas temu wcielono w życie w Wielkiej Brytanii – naprawdę nie ma więc tutaj miejsca na żarty!

Jak to działa? Zasady są dość proste. Idziesz do lekarza, opisujesz mu symptomy – i jeśli doktor stwierdzi, że występująca u Ciebie depresja jest niewielka bądź umiarkowana, zamiast tradycyjnej recepty na lek, otrzymujesz receptę na książkę. Z nią udajesz się do najbliższej biblioteki, gdzie wymieniasz ją na książkę. Niestety nie dotyczy to wszystkich pozycji, a jedynie tych wybranych – i są to książki z poradami na temat tego, jak zwalczyć depresję, przestać się zamartwiać błahymi sprawami czy też zwalczyć swoje lęki. O odpowiedni dobór lektur zadbała NHS, czyli brytyjski odpowiednik naszego Narodowego Funduszu Zdrowia.

Źródło: Smithsonian Mag | Fot. Joaquin Villaverde via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!