Ekranizacje znienawidzone przez autorów książek

Nie od dziś wiadomo, że Stephen King uważa Lśnienie Stanleya Kubricka za jeden z najgorszych filmów w historii. No, może nie w historii, ale z pewnością nie stroni od krytyki. W dodatku z uśmiechem w wywiadach dodaje, że ponieważ Kubrick nie żyje, może teraz krytykować go do woli. Trudno powiedzieć, na ile jest to rezultat tego, że ekranizacja odbiegała nieco atmosferą od pierwowzoru, a na ile tego, że producenci odrzucili scenariusz Kinga (nad którym pracował dość długo) i zaangażowali Kubricka, by napisał go od nowa. Król horroru nie jest jednak jedynym pisarzem, który podchodził do adaptacji swojego dzieła jak pies do jeża.

6858584861_ed1300ccef_bJednym z najgłośniejszych przykładów była niegdyś Mary Poppins. Tak, tak, P. L. Travers nie znosiła obrazu, które swego czasu znało każde dziecko (o czym można było przekonać się, gdy Tom Hanks niedawno grał Walta Disneya). Poczyniła całe mrowie uwag co do scenariusza, ale wszystkie zostały odrzucone. Autorka podobno płakała na seansie.

Wcale nie lepiej było w przypadku Wywiadu z wampirem, Anne Rice bowiem była zdruzgotana tym, kogo obsadzono w głównych rolach. Twierdziła, że Tom Cruise ma się nijak do jakiegokolwiek wyobrażenia wampira, a casting był doprawdy „dziwaczny”. Rice ostatecznie zmieniła zdanie po tym, jak obejrzała film – przyznała, że jest udany, a Cruise sprawdził się świetnie. Inne podejście ma jednak do Królowej przeklętych – wciąż zdarza jej się napisać na facebooku, by czytelnicy omijali tę ekranizację szerokim łukiem.

Czasem bywa też tak, że świetny film nie jest doceniany, bo autor inaczej widział całą historię. Mowa w tym konkretnym przypadku o Forreście Gumpie i twórcy oryginału, czyli Winstonie Groomie. Producenci popełnili w tej sprawie klasyczny strzał w stopę, bo obraz tak nie spodobał się pisarzowi, że ten odmówił napisania kontynuacji, na którą gorąco liczyło studio. Nie chodziło zresztą jedynie o to, czy obraz spodobał się, czy nie – producenci obiecali Groomowi 3% dochodów, z których nie zobaczył ani centa (rzekomo dlatego, że dochodów nie było – przychody zrównoważyły koszty produkcji). Skutek? Winston Groom nie został nawet wspomniany przy odbieraniu jakiejkolwiek nagrody ze wszystkich, które film otrzymał.

A skoro o nagrodach mowa – Lot nad Kukułczym Gniazdem był jednym z tych obrazów, które zdobyły ich całe mrowie. Mimo to autor, Ken Kesey, nie był zachwycony tym, jak jego dzieło prezentuje się w wersji wizualnej. Przy produkcji filmu wytrzymał tylko dwa tygodnie, potem odszedł. Był tak negatywnie nastawiony, że przez długi czas utrzymywał, iż w ogóle nie widział filmu. Dopiero po latach jego żona wyjawiła, że ostatecznie nie tylko go obejrzał, ale też był zadowolony, że powstał.

Prawdziwym weteranem jest Richard Matheson – autor Jestem legendą. Jego książkę ekranizowano kilkakrotnie, ostatnim razem z Willem Smithem. Autor do dziś zastanawia się, dlaczego Hollywood nie może po prostu nakręcić tej historii tak, jak została przez niego opisana, skoro tak się podoba producentom.

Źródło: Mentalfloss | Fot. Roey Ahram via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!