Czy autor „Zjawy” żyje tylko z pisania?

Zjawie ostatnimi czasy niezwykle głośno, a wszystko za sprawą głośnej ekranizacji z Leonardo DiCaprio (a może raczej za sprawą spekulacji na temat tego, czy Leo w końcu dostanie statuetkę, czy nie). Film otrzymał dwanaście nominacji do Oscara, a autor, Michael Punke, zarobił krocie na sprzedaży powieści, która wspięła się na szczyty list bestsellerów.

2016-02-11-4022Punke wydał swoją książkę w 2002 roku, więc na sukces przyszło mu trochę poczekać. Po premierze powieść rozeszła się w piętnastu tysiącach egzemplarzy, co na warunki amerykańskie właściwie jest wynikiem bardzo słabym i oznacza, że książka przeszła bez echa. Teraz jednak wszystko się zmieniło. Prawa do powieści wykupiła oficyna Picador (jedna z największych) i robi już… dwudziesty pierwszy dodruk. Zjawa rozeszła się bowiem w ponad pół miliona egzemplarzach.

Wygląda więc na to, że Punke może spokojnie rzucić cokolwiek robi i zająć się pisaniem, prawda? Niby tak, ale dotychczas tego nie zrobił. Autor wciąż pracuje na swoim stanowisku w… federalnej administracji. I to tłumaczy, dlaczego Punke nie pojawia się w telewizji, nie udziela wywiadów i nie staje obok DiCaprio na ściance – prawo federalne zabrania mu bowiem podejmowania działań, które można by uznać za autopromocję.

Michael Punke pracuje w Departamencie Handlu USA i jestem ambasadorem tego kraju przy WTO, przez co nie mógł nawet uczestniczyć w premierze filmu opartego na jego książce. Z pewnością jednak przygląda się wszystkiemu z oddali – i być może nawet cieszy, że nie musi w tym uczestniczyć?

Źródło: The New York Times | Fot. materiały prasowe

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!