Nocą sprząta w metrze, a za dnia pisze

Enrique Ferrari wchodzi do metra nocą, kiedy składy przestają kursować. Przywdziewa swój strój sprzątacza, bierze mop i dba o to, by rankiem podróżni trafili na czyste stacje. Ma czterdzieści cztery lata i najczęściej można zobaczyć go z głębokimi cieniami pod oczami – kiedy bowiem kończy nocną zmianę, siada do komputera, by napisać kolejny kryminał.

15316797_df5b0e1530_oI trzeba mieć na względzie, że Ferrari nie pisze byle czego, jego powieści bowiem docenili zarówno czytelnicy, jak i krytycy. Na tyle, że od pewnego czasu może poszczycić się statusem pisarza, który został uhonorowany prestiżową nagrodą literacką. Kiedy jednak zapytać go, czy mógłby wyżyć z pisania, bez zastanowienia odpowiedziałby, że nie.

Koledzy z ekipy sprzątającej patrzą na niego z zaciekawieniem. Mimo że nie poszedł nigdy na studia, otacza go aura pewnego szacunku, nie tylko pod ziemią. Enrique Ferrari występuje w mediach, udziela wywiadów radiowych i telewizyjnych, a gazety piszą o nim dość często, określając go jako „pisarza z metra”. Wzbudza zaciekawienie wielu, ale sam tego fenomenu nie rozumie. Podkreśla nawet, że reakcje są nieco irytujące, ponieważ jest zwykłym człowiekiem, a nie jakimś dziwnym stworem. Dodaje, że jest wielu pracowników fizycznych, którzy piszą, malują czy komponują muzykę.

Ale kiedy argentyński pisarz i sprzątacz znajduje czas na pisanie? Przede wszystkim podczas przerw w pracy. Otwiera wysłużonego laptopa i zaczyna pisać. I robi to na tyle systematycznie, że w ten sposób wydał już pięć powieści i dwa zbiory opowiadań! Jego powieść Z daleka wyglądają jak muchy zdobyła nagrodę Gijon na hiszpańskim festiwalu kryminału, a książki Ferrariego ukazują się nie tylko w Argentynie, ale także we Francji, Meksyku orz Włoszech.

Co mu się marzy? Ekranizacja w Hollywood – a najlepiej, żeby za kamerą stał sam Spielberg. Trzeba przyznać, że jak tak dalej pójdzie, Enrique Ferrari może kiedyś doczekać się sytuacji, kiedy na którejś ze stacji metra zobaczy plakat z filmem opartym na którejś z jego historii…

Źródło: Yahoo | Fot. Daniel Lugo via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!