Mons Kallentoft – Ziemna burza

Ósma odsłona serii. Często przy takiej pozycji pojawia się w umyśle czytelnika pytanie, czy warto zaczynać cykl, kiedy trwa on już w najlepsze? Nazwisko Monsa Kallentofta przewija się cały czas w literacko-kryminalnych dyskusjach, jego książki zbierają dobre recenzje, wypadałoby więc po którąś sięgnąć… Tyle że napisał ich całkiem sporo. Co robić? Jak żyć? W którym miejscu rozpocząć przygodę z jego główną bohaterką, Malin Fors? Sięgając po pierwszy tom często ryzykujemy, że seria nam się nie spodoba, bo początkowe odsłony mają to do siebie, że autorzy dopiero uczą się tego, w czym później stają się mistrzami…

ecb55eb235Biorąc to wszystko pod uwagę, najlepiej zrobić rzecz najprostszą – sięgnąć po książkę, która akurat jest na tapecie. A w przypadku Monsa Kallentofta będzie to właśnie ósma odsłona z panią komisarz pt. Ziemna burza. I na początku warto wiedzieć jedno: krytycy literaccy z ojczyzny Szweda są zgodni co do tego, że urodził się on, by opowiadać historię Malin Fors. Na dobry początek powinno to wystarczyć.

A kim jest sam autor? Przede wszystkim pisarzem, ale oprócz tego także dziennikarzem i facetem dobiegającym pięćdziesiątki. Sukces odniósł właściwie od razu, bo jego kryminalny debiut zgarnął prestiżową nagrodę literacką w Szwecji, co napędziło sprzedaż. W swoim ojczystym kraju Kallentoft wprawdzie nie zagraża pozycji takich gigantów, jak pewna Camilla, ale trzeba mu oddać sprawiedliwość – w przeciwieństwie do niej nie występuje w tańcach z gwiazdami, nie śpiewa i nie prowadzi programów kulinarnych. Sprzedaje za to całkiem sporo książek. Pierwsza odsłona cyklu o komisarz Malin Fors do tej pory sprzedała się w Szwecji w nakładzie przekraczającym trzysta tysięcy egzemplarzy.

Kallentoft nie od dziecka miał styczność z literaturą. Wywodzi się z biednej, robotniczej rodziny, w której książki stanowiły raczej luksus, na który trudno było sobie pozwolić. Widać to zresztą w jego twórczości – i to w dobrym sensie. Jego styl jest surowy, właściwie można by powiedzieć, że do szpiku kości skandynawski. Ma to zapewne związek z tym, że w wieku czternastu lat odkrył twórczość Hemingwaya i na dobre w nią wsiąknął.

Autor jest człowiekiem-orkiestrą. Nie dość, że grał w piłkę nożną i w hokeja, zajmował się także marketingiem, dziennikarstwem i zgłębianiem mrocznych zaułków… Madrytu. To on był zresztą miejscem, gdzie Kallentoft umieścił akcję swojej pierwszej powieści. Ale starczy na jej temat, bo nas najbardziej interesuje komisarz Malin Fors. Bohaterka ta znana jest nie tylko w Skandynawii, ale i na całym świecie, do tej pory bowiem książki z nią w roli głównej przetłumaczono na tak wiele języków, że dostępne stały się w niemal trzydziestu krajach. A prawa wciąż są sprzedawane.

I nie powinno to dziwić nikogo, kto sięgnie po Ziemną burzę. Jest to doskonały przykład na to, w czym tkwi siła prozy Kallentofta. Mamy tutaj odpowiednio wyważony suspens, który sprawia, że akcja posuwa się szybko do przodu, ale jednocześnie powoduje ten przyjemny, upajający niedosyt, który sprawia, że czytelnik przesuwa się coraz bardziej ku brzegowi fotela…

Już sam prolog sprawia, że na niejednej czytelniczej skórze wystąpią ciarki. Podobnie jak w poprzednich odsłonach, tak i teraz rozpoczynamy poznawanie historii z punktu widzenia ofiary. Narracja w czasie teraźniejszym, sugestywne opisy pełzającego robactwa i klaustrofobiczny klimat sprawiają, że budzi się w nas apetyt na więcej. A przynajmniej w tych z nas, którzy nie boją się mocnych wrażeń i mrocznych zaułków literatury.

To, co sprawia, że przez tę powieść pędzi się na łeb na szyję jest fakt, że nasza protagonistka ściga się z czasem. A przez to my w pewnym sensie robimy to samo, chętnie bowiem byśmy go przyspieszyli, by poznać odpowiedzi. A zapewniam, że pytań Kallentoft przygotował całkiem sporo. Od tych najbardziej tradycyjnych, aż po te, których się nie spodziewamy. Malin Forst głowi się więc nad tym, dlaczego człowiek, którego ściga, przysyła jej kolejne wskazówki, a nasze szare komórki pracują wraz z nią. W dodatku pojawiają się wątki polityczne i religijne, które sprawiają, że cała przygoda staje się nie tylko emocjonująca, ale także barwna.

Reasumując, Mons Kallentoft wciąga nas w lekturę i nie pytając o zdanie sprawia, że stajemy się częścią świata, który stworzył. Oplata nas gęstą i niepokojącą fabułą, a my nie musimy w żadnym momencie obawiać się nudy. Ziemna burza to kolejna świetna pozycja w dorobku pisarza, godna polecenia każdemu. W dodatku stanowi zamkniętą historię, więc bez obaw sięgać mogą po nią Ci, którzy nie zapoznali się z wcześniejszymi tomami.

JJ

Opis wydawcy:

Pewnego majowego dnia, w rowie przy Göta Kanal znalezione zostają zwłoki młodego mężczyzny. Jest nagi, a na ciele nie widać żadnych wyraźnych śladów przemocy. Gdy Malin Fors przyjeżdża na miejsce, panuje tu dziwna cisza. Tak jakby wszystkie głosy zostały stłumione.

Wieczorem tego samego dnia zgłoszone zostaje zaginięcie szesnastoletniej dziewczyny. Najprawdopodobniej doszło do porwania. Istnieją wskazówki świadczące o tym, że obie te sprawy są powiązane.

W toku śledztwa Malin Fors zaczyna zdawać sobie sprawę, że ktoś pogrywa sobie z policją – przemawia poprzez morderstwa i nie zamierza pozwolić się uciszyć. Ale co ten ktoś próbuje powiedzieć? Trzeba się śpieszyć ze znalezieniem odpowiedzi. Być może dziewczyna jeszcze żyje.

Kallentoft jest niezrównany w przedstawianiu tarć pomiędzy życiem zewnętrznym a wewnętrznym, pomiędzy wolą, by czynić dobrze, a nerwowością i niemocą. Język jest czysty i pełen emocjonalnego ładunku; to wysmakowany język, gdzie każda sylaba jest perfekcyjna. Tworzy to niezwykłe napięcie pomiędzy wyostrzonymi słowami, a desperacją pulsującą w ukrytych kontekstach. – „Göteborgs-Posten”Za pomocą pięknego i efektywnego języka Kallentoft przedstawia codzienne tragedie, będące bezpośrednią konsekwencją naszego upadającego społeczeństwa dobrobytu. Przekonująca, dopracowana w każdym szczególe książka. – Boras TidningJak zwykle Mons Kallentoft pisze z intensywnością i zacięciem; jest bliski swoim postaciom, co dodaje jego książkom integralności i wrażliwości. – Ystads Allehanda

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!