Platforma publishingowa plajtuje – zobowiązania spłacą… autorzy

Dla wielu aspirujących pisarzy tradycyjna droga wydawnicza jest zamknięta. Czasem wynika to z braku szczęścia, czasem braku znajomości, a nieraz także braku umiejętności. Jakikolwiek jest powód odmowy publikacji naszego dzieła, zazwyczaj nie poprzestajemy w wysiłkach. Wielu z nas sięga po alternatywne metody wydania książki, decydując się m.in. na self-publishing. Na Zachodzie od pewnego czasu rozwija się natomiast team-publishing – i mimo że idea wydawała się szczytna, teraz doprowadziła autorów zapewne na skraj zawału serca.

Chodzi konkretnie o platformę Booktrope. W myśl jej modelu autor przedstawiał swoje dzieło, a potem zbierał zespół, składający się z redaktorów, marketingowców czy grafików. Wspólnie zaczynali zabiegać o to, by wydać książkę – efekty były całkiem imponujące, bo w ramach Booktrope powstawał nie tylko szereg ebooków, ale także książek drukowanych. Firma brała 30% wszystkich zysków, a resztą dzielił się zespół.

Sam proces platforma opisywała tak:

booktrope-630x270

Niestety dobra passa nie trwała długo. W mailu do osób korzystających z platformy władze firmy oznajmiły, że nie są w stanie udźwignąć zobowiązań finansowych. Warto jednak podkreślić, że rok temu jako start-up spółce udało się zebrać ponad milion dolarów, a przez cały okres działania Booktrope wydało cztery miliony egzemplarzy książek – co przełożyło się mniej więcej na tysiąc pozycji.

Co dalej? Booktrope znika, a prawa autorskie wracają do pisarzy. Wszystkie należności zostaną im wypłacone i to na ich barkach spocznie odpowiedzialność za to, by zaspokoić roszczenia finansowe członków zespołu. Ostatecznie autorzy mogą mieć tylko nadzieję, że otrzymają całość wpłat, a ich współpracownicy będą cierpliwie czekać na wypłaty, nie sięgając po pomoc sądów…

Źródło: Geekwire | Fot. Simon Cunningham via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!