Czasy się zmieniają (czyli kolejny głos w sprawie blogerów)

Dla tych, którzy nie są na bieżąco, bądź dopiero teraz do nas dołączyli:
Niniejszy tekst stanowi część polemiki, jaką Mocnosubiektywna podjęła z redaktorem naczelnym Granic.pl, po wywiadzie, jaki udzielił Booknews. Poniżej chronologicznie przedstawiamy całą „wymianę ciosów”.
1. Wywiad ze Sławomirem Krempą.
2. Odpowiedź Mocnosubiektywnej – „Wyzyskiwacze książek. Czyli nagonka na blogerów„.
3. Odpowiedź Sławomira Krempy – „Historia z czasów dinozaurów…

mocnosubiektywna

 

Pan Krempa opisał nam piękną historię powstania portalu, który niewątpliwie wiele dla czytelnictwa w Polsce zrobił. Gdybym sama brała w czymś takim udział, wspominałabym z łezką w oku opisane wydarzenia, ludzi i uczucie pasji, pewnie do końca życia. Jakby nie patrzeć, od tego wszystko się zaczęło. Jednak słowo „historia” jest tu najbardziej odpowiednie…

 Wiele od tego czasu się zmieniło, rynek czytelniczy i internet również. To drugie przede wszystkim. Nie ma teraz osoby, która z tego dobrodziejstwa nie korzysta; szukamy w nim informacji, kupujemy na potęgę, prowadzimy firmy, niektórzy nawet szukają (i znajdują!) miłość. W czasach, gdy internet stał się piątą władzą, każdy może znaleźć sobie w nim miejsce. I tak właśnie jest. O to właśnie w blogu chodzi – o swoje własne miejsce. Dawno, dawno temu pan Stanisław Krempa znalazł takie miejsce zakładając swój portal, Agnieszka Tatera zaczęła tworzyć książkowo (swoją drogą czytam ją i śledzę z przyjemnością), podobnie jak wielu innych. Tak jak pan Krempa wspomniał, nawet im się nie śniło, by dostawać książki za darmo od wydawnictw. I tak jak pisał, to już historia.

 Teraz każdy bloger zdaje sobie sprawę z takiej możliwości. Wielu z niej korzysta. Co w tym złego? Przyznaje się, że do mnie żadne wydawnictwo samo się nie zgłosiło, to ja napisałam do nich. Borykałam się z takim samym problem jak duża część z Was – książek zawsze mi mało, tak samo jak pieniędzy na nie. Wysłałam maile, jednak nikogo do niczego nie zmuszałam, nie błagałam, ani nie nękałam. Ktoś chciał ze mną współpracować na próbę, a ktoś nie. Czasy i możliwości się zmieniły, ludzie korzystają z różnych opcji i nikt poza wydawnictwem nie ma prawa oceniać, czy ktoś na to zasługuje czy nie. Każdy wkłada w to swoje serce, każdy pisze o czymś, z czym nierozerwalnie wiąże się jego życie. Jeżeli tego nie robi, czytelnicy wyczuwają fałsz i na blogu już nie zagoszczą.

 Niektórzy do wydawnictw zgłaszają się już na starcie, inni po miesiącu, a jeszcze inni po paru latach. Każdy sam ocenia swoje atuty i umiejętności. Oczywiście wielu je przecenia. Nie da się ukryć, że zakładanie blogów tylko po to, by jakieś książki dostać, a później je sprzedać, ma miejsce i mieć będzie. Niektórzy, tak jak redaktor wspomniał, piszą z propozycjami do każdego portalu jaki się nawinie, często wiadomości poniżej jakiegokolwiek poziomu. Są przecież „ludzie i ludziska”. Nie ma środowiska, które nie jest w jakimś stopniu zepsute, nie wszystkie zjawiska da się wyeliminować. Podobnie jest tutaj. Nie tylko blogi mają różne poziomy – są też portale lepsze i gorsze.

 Mimo, że nigdy nie siedziałam po drugiej stronie, wyobrażam sobie jak irytujące mogą być wiadomości wysyłane masowo, z masą błędów stylistycznych i ortograficznych, często pozbawione jakiegokolwiek sensu. Sprzedawcy muszą użerać się z niemiłymi klientami, lekarze z osobami, które dzięki sieci wiedzą już na co są chorzy, a osoby, które obsługują skrzynkę mailową w wydawnictwach z takimi mailami. Ryzyko zawodowe.

 Obie strony mają swoje racje, ale najważniejsze jest jedno – żebyśmy się wzajemnie szanowali. Wielkie i mniejsze portale, wydawnictwa, blogerzy i czytelnicy. Każdy, choć na swój sposób, wykonuje naprawdę kawał dobrej roboty.

 
mocnosubiektywna-pod

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!