„Pięćdziesiąt twarzy Greya” doprowadziło do uniewinnienia ojca od zarzutu gwałtu

Tego nie spodziewała się zapewne nawet osoba z tak bujną wyobraźnią, jak E. L. James. Pewien mężczyzna został oskarżony przez swoją córkę o to, że przeciągu sześciu lat dopuszczał się na niej licznych gwałtów. Organy ścigania szybko zainteresowały się sprawą i postanowiono mu aż osiem zarzutów. Sprawa wyglądała na pewną wygraną prokuratury, a zeznania złożone przez córkę były wiarygodnym, skrupulatnym opisem wynaturzeń ojca.

14151585313_c6e6b8dab8_kPrawnik oskarżonego, McCulloch, miał jednak przeczucie, że coś w całej tej sprawie jest nie w porządku. Wydawało mu się bowiem, że dziewczyna używa słownictwa ponad swój wiek. Zwrócił uwagę na szczególne frazy, określenia i konstrukcje, których używają raczej osoby dorosłe. Nie znał wprawdzie dzieła E. L. James, ale kiedy jego klient wspomniał, że to ulubiona lektura córki, od razu zainteresował się lekturą.

Adwokat przeczytał więc Pięćdziesiąt twarzy Greya i dostrzegł, że zeznania pokrzywdzonej odpowiadają temu, co opisywała w swojej powieści E. L. James. Podczas rozprawy przedstawił zestawienie jednych fragmentów z drugimi. Pokrywały się w stopniu, który uprawdopodobniał jego tezę – dziewczyna miała wszystko wymyślić, wzorując się na historii przedstawionej w bestsellerowym erotyku.

Jak zakończyła się sprawa? W jedyny możliwy sposób. Dziewczyna przyznała się, że wszystko to było oszustwem. Złożyła nowe zeznania, a ojciec został uniewinniony. Trudno tylko przesądzić, czy powinien dziękować E. L. James, czy może mieć do niej pretensje za to, jak wielce potrafiła zainspirować jego córkę…

Źródło: FOX 59 | Fot. Mike Mozart via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!