Wynaturzone, ohydne opowiadanie George’a R.R. Martina

Jeśli jest się autorem Gry o Tron, naraża się przede wszystkim na jedną rzecz – nieustanne ponaglanie ze strony czytelników. Oprócz tego jednak towarzyszą temu inne niebezpieczeństwa. Jak choćby to, że czytelnicy skupią się na słynnej serii, przechodząc obojętnie obok innych dzieł. Jednym z nich jest niespecjalnie znane opowiadanie Martina pt. Meathouse Man.

MHM_coverCo więc zrobić, żeby było o nim głośno? Recept jest kilka, a jedna z nich sprowadza się do tego, by wzbudzić kontrowersje. I właśnie na to zdecydował się George R.R. Martin, który ostatnio przyznał publicznie, że Meathouse Man to „najmroczniejsza, najbardziej chora i pokręcona rzecz, jaką kiedykolwiek napisał”. A kto miał okazję czytać którykolwiek z tomów Pieśni Lodu i Ognia, ten zapewne wie, że wyobraźnia autora bywa… niepokojąca.

Recenzenci podkreślają w dodatku, że opinia Martina wcale nie jest przesadzona – dodają także, że najbardziej znana seria autora wypada przy tym dość niewinnie. Przesada? Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Meathouse Man opowiada o człowieku, który wykorzystuje seksualnie kobiece zwłoki, właściwie nie powinniśmy się dziwić.

Człowiekiem tym jest Trager, a jego „partnerkami” ciała (czy może raczej zombie) kobiet, które podczas swojej kadencji na tym świecie dopuściły się niegodnych rzeczy. Nie dotyczy to jednak wszystkich, niektóre bowiem zostały porwane i zamordowane właśnie z tego względu, by ich zwłoki mogły służyć jako obiekt seksualnych pragnień. Grupa, która zajmuje się świadczeniem takich usług, usuwa z ciał mózgi i na ich miejsce umieszcza maszyny, dzięki którym klienci mogą kontrolować swoje partnerki.

I tyle chyba wystarczy, żeby zgodzić się z oceną wystawioną przez samego Martina.

Źródło: AmReading

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!