Duński sąd zakazuje publikacji książki o służbach specjalnych

Po sprawie, która odbiła się głośnym echem w duńskich mediach, przyszedł czas na sądowy finał. Rząd okazał się górą w prawniczej batalii, wygrywając z wydawcą pewnej książki – jej dalsze rozpowszechnianie zostało zakazane, a egzemplarze, które dotychczas znalazły się w księgarniach, mają zostać z nich natychmiast wycofane. Wydawało się, że cenzura ma się dobrze w Rosji czy Korei Północnej, okazuje się jednak, że znajdzie się dla niej miejsce także w Europie.

zrzut-ekranu-2016-10-08-o-16-34-26Autorem książki jest dziennikarz Morten Skjoldager, który nie tylko nie może teraz rozpowszechniać książki, ale także mówić publicznie o jej treści – takie zastrzeżenie także znalazło się w wyroku. Skąd cały ten szum? Otóż Skjoldager w swojej książce Siedem lat PET-u, czasy Jakoba Scharfa opisuje tytułowy okres działania duńskich służb specjalnych pod przewodnictwem Scharfa, ujawniając informacje, które według sądu mogą zaważyć na bezpieczeństwie kraju i jego obywateli.

Ale czym jest sam PET? To skrót od Politiets Efterretningstjeneste, czyli Policyjnej Służby Wywiadowczej, odpowiednika niegdysiejszego polskiego UOP-u. Gdybyśmy chcieli szukać aktualnie podobnej instytucji w Polsce, musielibyśmy połączyć kompetencje Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służby Wywiadu, PET bowiem odpowiada zarówno za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, jak kontrwywiad. Oznacza to kompleksowe uprawnienia m.in. w walce z terroryzmem – i to na tym polu istnieje najwięcej obaw związanych z rzeczami ujawnionymi w książce.

Duńska opinia publiczna jest podzielona, niemniej pojawia się sporo głosów, które stanowią poparcie dla decyzji sądu. Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają, że cena cenzury w tym wypadku jest znacznie mniejsza od tego, co trzeba byłoby zapłacić, gdyby terroryści skorzystali z informacji zawartych w publikacji.

Źródło: DR.dk

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!