Ile osób wierzy opiniom o książkach w Internecie?

Amazon idzie na wojnę z nieprawdziwymi opiniami – taka wiadomość wstrząsnęła niedawno amerykańskim rynkiem wydawniczym. Gigant zapowiedział, że będzie weryfikował książkowe recenzje pojawiające się na jego stronie, by ukrócić praktykę kupowania pozytywnych opinii przez autorów i wydawców.

329495905_f77257ee86_bAle czy jest o co walczyć? Wydaje się, że tak, niedawne badanie Nielsena dowodzi bowiem, że aż 66% osób kupujących rzeczy w sieci pokłada wiarę w opiniach, które może przeczytać na stronie sklepu. I to nie koniec – aż 84% przykłada do nich mniej więcej takie samo znaczenie, jak do rekomendacji poczynionej przez znajomego.

Tylko czy wydawcy i autorzy naprawdę „kupują” przychylne opinie? Formalnie nie. I zapewne nikt nawet nie próbuje robić tego bezpośrednio, bo sprawa szybko wyszłaby na jaw. Zamiast tego jednak robione jest co innego, czasem w formie niedopowiedzianej. Co to takiego? Darmowe egzemplarze, oczywiście. Amazon twierdzi, że istnieje niepisana zasada, iż po otrzymaniu takiego gratisu (lub towaru przecenionego), konsument ma wystawić dobrą opinię.

Są tacy, którzy uczynili sobie z tego stałe zajęcie – przeciwko 1000 takich osób Amazon wytoczył niedawno procesy. Nowe zasady mają jednak zapobiegać, a nie leczyć. Mając to na względzie, sklep wprowadził nową regułę – stosującą się do produktów, które nie zostały zakupione w samym Amazonie. Sprowadza się ona do tego, że tygodniowo można wystawić opinie jedynie pięciu takim rzeczom.

Wydaje się, że to krok dobry, eliminujący tych, którzy czerpali z nie do końca uczciwego procederu największe korzyści. Nie ulega jednak wątpliwości, że dla chcącego nic trudnego – znajdą się zapewne sposoby, by obostrzenia obejść.

Źródło: scribblrs | Fot. IceBone via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!