Haruki Murakami wzywa do walki

Nie wiadomo, kiedy autor między innymi IQ84 otrzyma Nagrodę Nobla. Wydaje się jednak pewne, że w końcu to się stanie i wszyscy ci, którzy wieszczą mu to od lat, w końcu będą mogli oświadczyć wszem i wobec: „a nie mówiłem?”. Dotychczas Marukamiego typowaliśmy (niemal corocznie) do zwycięstwa w kategorii literatury, ale kto wie… być może powinniśmy wziąć pod uwagę także nagrodę pokojową?

5916460977_559d30bda3_bJapoński pisarz wzywa bowiem do walki, ale bez użycia przemocy – chodzi oczywiście o użycie arsenału składającego się wyłącznie ze słów. A o co chodzi? O walkę z rewizjonizmem historycznym, który według Murakamiego zaczyna szerzyć się jak choroba. Wydawać by się mogło, że obserwuje naszą krajową scenę polityczną i to, co dzieje się w sprawie okresu solidarnościowego, ale chodzi o rzecz zgoła inną.

Mianowicie o masakrę z 1937 roku w mieście Nankin – a konkretnie o to, że według coraz większej liczby Japończyków, została sfabrykowana. Jakiś czas temu twierdził tak sam premier Shinzo Abe, który znany jest z wybielania kart japońskiej historii. Za masakrę tę bowiem odpowiadają właśnie Japończycy – a według Chin zginęło w niej trzysta tysięcy ludzi… w ciągu sześciu tygodni.

Murakami w lutym opublikował książkę Killing Commendatore, w której odnosi się m.in. do Holocaustu oraz właśnie masakry w Nankin. W jednym z niewielu wywiadów, których udzielił, podkreślił, że Japonia musi wziąć odpowiedzialność za swoją historię, bez względu na to, czy jest chlubna, czy nie. Dodaje, że musimy wszyscy walczyć z próbami rewizji historii – jest ona bowiem kolektywną pamięcią narodu, dodaje.

Źródło: Yahoo News | Fot. Slices of Life via flickr (na zdjęciu kadr z Muzeum Masakry w Nankin)

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!