Stephen King znów drwi sobie z Jamesa Pattersona

Nierzadko zdarza się, że Stephen King używa mediów społecznościowych. Jeszcze częściej zdarza mu się uczynić przytyk względem Donalda Trumpa lub Jamesa Pattersona. Dwóch jegomościów zasłużyło sobie wprawdzie na krytycyzm ze strony Kinga odmiennymi uczynkami, ale antypatia Króla Horroru do obydwu wydaje się mniej więcej taka sama.

C7kZ8x0VQAE_mYLCzym tym razem podpadł Patterson? Napisaniem blurba (czyli popularnej polecanki) na… swoją własną książkę. Mowa o powieści The Black Book, która rzeczywiście wyszła spod pióra Jamesa Pattersona. I która rzeczywiście doczekała się blurba od samego Jamesa Pattersona. Autor reklamuje ją, zapewniając, że „to najlepsza książką, jaką napisał w ostatnim dwudziestoleciu”.

Rzecz od razu podłapali inni autorzy, a przez Twittera przetoczyła się gorąca dyskusja na ten temat. Niektórzy mówili wprost: „nie wiedziałem, że tak wolno!” i proponowali Stephenowi Kingowi, by sam zastanowił się nad takim rozwiązaniem.

Czy jednak rzeczywiście jest z czego drwić? Patterson znany jest wprawdzie z tego, że książki piszą dla niego inni autorzy, których nazwiska widnieją obok jego na okładce, ale także z tego, że przykłada się w dużym stopniu do promowania debiutantów. Z blurba z pewnością skorzysta David Ellis, który jest współautorem The Black Book. On i wielu mu podobnych dzięki współpracy z Pattersonem ma szansę, by przebić się na rynek i zaistnieć w przyszłości jako samodzielny pisarz.

Może więc ostatecznie nie ma co przesadnie sobie dworować – ale trzeba przyznać, że i sam Stephen King był powściągliwy. Tweet wyglądał raczej na przyjazną uszczypliwość, niż realny przytyk. O przyjaźni między autorami wprawdzie mówić trudno, ale Patterson często podkreśla, że nigdy nie powie złego słowa na temat Kinga – jakkolwiek ten drugi by go nie krytykował.

Źródło: The EW

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!