Chcesz ocalić małą księgarnię? Zamów książki na Twitterze

Pewna księgarnia z Londynu, Big Green Bookshop, wpadła w tych ciężkich dla niezależnych księgarzy czasach na ciekawy pomysł – by uchronić się przed upadkiem, zachęca swoich klientów, by zamawiali książki przez… Twittera.

8346162027_c9acbe2ffc_oO co konkretnie chodzi? Wszystko zaczęło się od konfliktu między J.K. Rowling a Piersem Morganem, który w pewnym popularnym programie telewizyjnym oznajmił m.in. że nigdy nie przeczytał ani zdania z całego cyklu o Harrym Poterze. Abstrahując od powodu spięcia, trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na reakcję pewnego Brytyjczyka, Simona Keya. Postanowił on „wytweetować” Piersowi cały tekst pierwszego tomu z młodym czarodziejem.

Kim jest Key? Nikim innym, jak właścicielem niewielkiej księgarni w północnym Londynie, która nazwę zaczerpnęła od swych zielonych ścian. Wprawdzie tweety księgarza zostały zablokowane, ale fani Rowling szybko przejęli pałeczkę, a on sam stał się niejaką osobistością na Twitterze. Dzięki temu udało mu się też zwiększyć sprzedaż.

Do czasu. Spadek przyszedł niestety dość szybko, zaczęły się problemy finansowe, a 23 kwietnia właściciel oznajmił, że ma jeszcze 6 dni do zapłacenia rachunków – i brak środków, by to zrobić. Zachęcił więc w luźnym tweecie, by kupować książki.

Odzew? Taki, na który stać wyłącznie internautów. Kolejni użytkownicy Twittera ruszyli księgarzowi na odsiecz, zamawiając książki bezpośrednio przez tweety. Popyt przeszedł najśmielsze marzenia Keya – podkreśla on teraz, że o ile jest w stanie ogarnąć liczbę maili, o tyle w przypadku zamówień na Twitterze nie jest już w stanie nawet oszacować, ile nadeszło. Co ciekawe, Twitter jakiś czas temu rozważał wprowadzenie funkcji bezpośredniego zakupu z profili firmowych. Być może teraz zastanowi się nad tym ponownie.

Źródło: Slate | Fot. Esther Vargas via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!