Z listów Tolkiena wyłania się obraz niechęci wobec Walta Disneya

Prywatna korespondencja pomiędzy tuzami literatury nie zawsze przynosi same pozytywne efekty – gdyby Walt Disney dziś żył, zapewne nie byłby rad z tego, że listy wymieniane przez J. R. R. Tolkiena oraz C. S. Lewisa dowodzą niechęci ich obydwu względem twórcy animowanego imperium. Ci, którzy orientują się w temacie relacji obu pisarzy, mogą być nieco zaskoczeni – Tolkiena i Lewisa nie łączyła bowiem zbyt zażyła przyjaźń. Przeciwnie, konkurowali ze sobą dość ostro.

11156238805_7722f4029c_kNiechęć do Disneya była jednak czymś, co ich połączyło. Kłócili się wprawdzie publicznie na temat teologii, wiary, a przede wszystkim swojego pisarstwa, ale wspólna płaszczyzna najwyraźniej również istniała. Wyłania się ona z opublikowanych w 2006 roku listów, w których pisarze nie przebierają w słowach, mieszając Disneya z błotem, zarzucając mu m.in. brak wykształcenia, krytykując jego kreacje, a jego samego określając jako… cymbała.

Sporo miejsca poświęcają na drwienie sobie z postaci wykreowanych przez Walta Disneya – w szczególności robi to Lewis. Tolkien natomiast zapewnia, że nigdy nie zdecyduje się na żadną współpracę z Disneyem.

Wszystko to pokazuje, że nawet te najbardziej błahe waśnie w świecie gwiazd (nimi wszakże byli w owym czasie ci trzej dżentelmeni), obecne są nie od dzisiaj. Oraz że nawet wielcy twórcy literatury potrafili od czasu do czasu oddać się plotkarskim zapędom, które dziś tak chętnie piętnujemy. Koniec końców jest jeden pozytyw – listy opublikowano długo po śmierci Disneya, więc być może nigdy nie dowiedział się o krytycznym podejściu Lewisa i Tolkiena…

Źródło: The Telegraph | Fot. Adrian C via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!