Dlaczego Jack Reacher to Jack Reacher, a Harry Bosch to Harry Bosch?

Znani i lubiani literaccy bohaterowie mają to do siebie, że stoi za nimi dość enigmatyczna historia. A przynajmniej takie wrażenie towarzyszy nam, kiedy czytamy o kolejnych losach Jacka Reachera, Supermana w ludzkiej skórze, który niechętnie uchyla nam rąbka tajemnicy odnośnie do swojej przeszłości. Podobnie bywa z innymi jegomościami, takimi jak choćby stworzony przez Michaela Connelly’ego Harry Bosch (ostatnio coraz popularniejszy dzięki serialowi Amazona).

Pomijając jednak ich literacki background, nieraz zastanawiające jest, dlaczego właściwie nazywają się tak, a nie inaczej? W przypadku Jacka Reachera sprawa wygląda dość prosto. Otóż po tym, jak Lee Child, a właściwie Jim Grant, został zwolniony z pracy, postanowił na pełen etat zająć się

pisaniem. W wolnych chwilach towarzyszył żonie na zakupach, co wybitnie jej się spodobało, ponieważ z racji swojego niskiego wzrostu od czasu do czasu miała trudności z sięgnięciem po produkty znajdujące się na wyższych półkach. Słusznego wzrostu Grant przyszedł żonie z pomocą, podając jej te produkty, których sięgnąć nie mogła. Skwitowała, że jeśli kariera pisarska nie wypali, zawsze będzie mógł zostać „podawaczem” w supermarkecie (ang. reacher).

bosch-amazon-studios-titus-welliver

W przypadku Harry’ego Boscha sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, sięga bowiem do przeszłości autora, a konkretnie czasów college’u. Connelly uczęszczał na fakultet poświęcony szeroko pojętej sztuce i dowiedział się tam o piętnastowiecznym malarzu, Hieronimie Boschu – a konkretnie o motywie przewodnim chaosu, który zdominował jego twórczość. Piętnaście lat później przypomniał sobie o tym, kiedy pisał pierwszą powieść z własnym Boschem. Uznał, że obrazy malarza będą stanowić ciekawą metaforę wobec konstrukcji bohatera. A dodatkowo, że zaintryguje czytelników niecodziennymi imieniem i nazwiskiem.

Fani Iana Rankina z pewnością nieraz zastanawiali się, dlaczego jego główny bohater nazywa się John Rebus. Historia ma związek z tym, co wydarzyło się w pierwszej części serii z rzeczonym bohaterem. Otóż miał on dostawać od swojego przeciwnika puzzle – i starać się rozpracować, kto i dlaczego je wysyła. Ponieważ istniał pewien znany chyba wszystkim detektyw Morse, Rankin pomyślał, że równie dobrze może zaistnieć inspektor Puzzle. Miał jednak pewien problem z wytłumaczeniem ludziom, dlaczego protagonista nazywa się tak, a nie inaczej – wszyscy podkreślali, że to niezbyt szkockie nazwisko. Pewnego razu Ian Rankin spotkał w barze przypadkowego mężczyznę, który nazywał się Joe Rebus, a w dodatku mieszkał przy… Rankin Drive. Uznał, że to znak. I tym sposobem inspektor John Rebus wszedł do kanonu literatury kryminalnej.

Źródło: The EW

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!