George R. R. Martin dementuje pogłoski o swojej śmierci

Niestety cała ta sytuacja nie jest wyłącznie żartem, w związku z którym można by pobłażliwie się uśmiechnąć. George R. R. Martin oficjalnie zdementował pogłoski o swojej śmierci – napisał o tym zresztą nie tylko sam autor na swoim blogu, ale także szereg prestiżowych gazet, jak choćby flagowy brytyjski „Guardian”.

6916007054_da006fa9b5_kO co w tym wszystkim chodzi? Skąd nagle temat rzekomej śmierci Martina? Powód niestety jest przykry, bowiem w tym tygodniu odszedł producent związany z Beatlesami, George Martin (jeden z ludzi, których określało się – bodaj najczęściej – mianem piątego Beatlesa). W internecie zapanowała prawdziwa panika – gros czytelników było przekonanych, że informacja dotyczy pisarza. Szum i niepokój stał się tak duży, że w końcu sam autor Gry o Tron musiał wydać oświadczenie, w którym poinformował, że pogłoski o jego śmierci były wielce przesadzone (tym samym odnosząc się do słynnego cytatu z Marka Twaina, który właśnie tymi słowy skomentował doniesienia o swoim odejściu w 1897 roku).

Martin dodał oczywiście w swoim stylu, że „jeszcze nie jest martwy” i oddał hołd gwieździe rocka, zaznaczając, że nigdy nie miał okazji spotkać sir George’a, ale jak miliony innych, kochał Beatlesów i zdaje sobie sprawę, jak wielki wpływ na ich muzykę miał jego imiennik. Przy okazji George R. R. Martin zapewnił, że wciąż pisze i wciąż redaguje, i zamierza być z nami jeszcze przez jakiś czas.

A co z terminem szóstego tomu Pieśni Lodu i Ognia? Martin wciąż nie jest gotów wyznaczyć sobie deadline’u, zaznaczając, że książka „będzie, kiedy będzie”.

Źródło: The Guardian | Fot. Adrian Long via flickr

Author: Booknews

Ciekawe? Podziel się!